Skoda Karoq Style 2.0 TDI 150 KM 4×4 – zauroczył mnie

Skoda systematycznie kontynuuje podbijanie rynku SUV. Po udanym debiucie Kodiaqa, przyszedł czas na nieco mniejszy model Karoq. W dzisiejszym teście wersja z 2-litrowym silnikiem diesla oraz z napędem na cztery koła.

Samochody oferowane przez Skodę przeszły gruntowną zmianę. Wszystkie modele w przeciągu ostatnich 3 lat zyskały odświeżony wygląd w postaci faceliftingu, nowej generacji lub zupełnie nowego modelu. Karoq klasyfikuje się do tej ostatniej grupy, lecz w pewnym sensie można go uznać za nową generację, gdyż mimo, że jest to nowość, bezpośrednio jest on następcą wysłużonej Skody Yeti.

O ile nieco większego Kodiaqa można przyrównać do podniesionego Superba, tak Karoq to coś na zasadzie podniesionej Octavii. Jest od niej nieco mniejszy, co najbardziej czuć względem ilości miejsca na nogi w drugim rzędzie siedzeń (rozstaw osi jest mniejszy o 50 mm), jednak dzięki mniejszym wymiarom, Karoq wygrywa jeśli chodzi o manewrowanie w mieście. Proporcja nadwozia to duży plus, gdyż auto jest po prostu zgrabne – wymiary wynoszą 4382 mm długości, 1841 mm szerokości i 1603 mm wysokości.

Z zewnątrz auto prezentuje się nowocześnie i modernistycznie. Królują tu proste linie, wyraźne przetłoczenia, masywne nadkola i wysoko poprowadzona linia kabiny. Z przodu znalazły się proste reflektory, sporej wielkości atrapa chłodnicy z chromowanym wykończeniem oraz zderzak zaprojektowany podobnie jak w pozostałych modelach. Znakiem rozpoznawczym są dodatkowe reflektory umieszczone równolegle z głównymi, co daje znacznie lepszy efekt niż w przypadku większego Kodiaqa.

Tył pojazdu jest bardzo prosty i minimalistyczny. Powiedziałbym, że za bardzo. Do dziś niestety nie przemawiają do mnie tylne światła. Zaokrąglony fragment znajdujący się na klapie bagażnika w moim odczuciu nie pasuje do reszty, utrzymanej w prostym stylu z wyraźnymi załamaniami. Znacznie lepiej by to wyglądało gdyby wcale ich nie było.

Wsiadając do środka czujemy jak się w każdym innym modelu czeskiej marki. Design kokpitu oraz wszelkich przełączników jest najbardziej zbliżony do większego brata, czyli Skody Kodiaq. Całe nasze centrum dowodzenia jest ulokowane w tunelu środkowym oraz pod panelem klimatyzacji, a dodatkowymi opcjami zarządzamy poprzez ekran systemu inforozrywki.

Zarówno w pierwszym, jak i drugim rzędzie, ilość miejsca jest bardzo duża i wygodnie będą podróżować nawet bardzo wysokie osoby. Zajęcie odpowiedniej pozycji za kierownicą ułatwia regulowana kolumna kierownicy w dwóch płaszczyznach oraz szeroki zakres regulacji fotela. Na plus jest też podłokietnik, który oprócz regulacji przód-tył, ma też możliwość zablokowania na odpowiedniej dla nas wysokości.

Samochody Skody zawsze podziwiałem za pomysłowość i przewidywanie potrzeb klientów. Dewizą marki jest “Simply Clever”, które objawia się w takich rzeczach jak kosz na śmieci, parasolce (w zależności od modelu w drzwiach lub pod fotelem), czy na skrobaczce do szyb w pokrywie wlewu paliwa. To również jedyne samochody, w których miałem możliwość zobaczyć gniazdko 230V, obok klasycznego 12V i USB, a dopłata do niego to zaledwie kilkaset złotych – w przypadku Karoqa za 900 zł otrzymujemy pakiet z dodatkowymi złączami USB.

Przechodząc dalej, bagażnik w Skodzie Karoq posiada pojemność 521 litrów lub w zakresie 479–588 litrów decydując się na regulowane niezależnie fotele VarioFlex zamiast tylnej kanapy. Składając oparcia pojemność wzrasta do 1630 litrów lub 1605 litrów w przypadku VarioFlex. System ten pozwala również całkowicie zdemontować fotele, dzięki czemu pojemność wzrasta dodatkowo do 1810 litrów. W środku dostępne są specjalne uchwyty na torby, system aranżacji przestrzeni, oświetlenie oraz dwie przegrody po bokach.

Testowy egzemplarz nie posiadał podwójnej podłogi, która jest bardzo przydatnym gadżetem, gdy często podróżujemy. Jednakże jest ona dostępna na liście wyposażenia dodatkowego w cenie 800 zł. Będąc przy kwestii wyposażenia dodatkowego, z ciekawszych rzeczy dostępnych na bardzo długiej liście, warto zainteresować się systemem niezależnego ogrzewania i wentylacji dostępnego za 3700 zł. Pozwala on z góry ustawić aby samochód sam nagrzał lub schodził do danej temperatury na godzinę naszej planowanej podróży, czy utrzymywać stałą temperaturę i świeże powietrze, gdy na chwilę wysiądziemy z auta. Jest to też jedyny bezpieczny sposób aby zostawić śpiące dziecko w foteliku w środku lata, gdy “na chwilę pójdziemy do sklepu po drugiej stronie ulicy”.

Oferta silnikowa Skody Karoq jest stosunkowo niewielka. Polscy klienci mają do wyboru cztery jednostki napędowe – 2 benzynowe i 2 diesla. Co ciekawe, niezależnie czy wybierzemy benzynę, czy olej napędowy, dostępne warianty mają tę samą moc – 115 KM (1.0 TSI oraz 1.6 TDI) lub 150 KM (1.5 TSI oraz 2.0 TDI). Wszystkie silniki są dostępne z 6-biegową skrzynią manualną lub nową, 7-biegową skrzynią automatyczną DSG. Jedyną różnicą między nimi jest dostępność napędu na wszystkie kołą – ten, w Polsce występuje wyłącznie w topowym 2.0 TDI.

Testowy egzemplarz został wyposażony w najmocniejszego diesla o mocy 150 KM oraz 340 Nm momentu obrotowego. Zestawiony jest z automatyczną przekładnią DSG, a napęd przekazywany jest automatycznie na wszystkie koła. Warto zaznaczyć, że 2.0 TDI nie posiada wariantu z napędem wyłącznie na przednią oś – ten będzie dostępny w przyszłości, podobnie jak odmiana 190-konna.

W kwestii osiągów w tej opcji, nie jest to najwolniejszy samochód. Sprint od 0 do 100 km/h zajmuje 9,3 sekundy, a prędkość maksymalna wynosi 195 km/h. Jest to zasługa m.in. stosunkowo niskiej wagi – Skoda Karoq bez kierowcy waży w tej wersji 1591 kg. Decydując się na wariant z manualną przekładnią jesteśmy w stanie skrócić czas do “setki” o 0,6 s, a prędkość maksymalna wzrośnie aż o 1 km/h.

Ten wpis posiada więcej niż jedną stronę: