75-latek zbudował 600-konnego VW Golfa R

Oto jeden z najciekawszych Golfów R jakie jeżdżą po drogach i jedyny, który ma 75-letniego właściciela.

Samochód z zewnątrz wygląda jak całkowicie seryjny Volkswagen Golf R przed faceliftingiem o mocy 300 KM. Pod niemalże nienaruszonym nadwoziem skrywa się prawdziwy potwór o dwukrotnie większej mocy i napędem na wszystkie koła.

Golf przeszedł szereg modyfikacji aby zagwarantować jak największą przyjemność z jazdy swojemu 75-letniemu właścicielowi. Silnik pozostał ten sam, czyli pod maską znajdziemy 2-litrowe TSI. Jego seryjna turbosprężarka zostało wyrzucona i zamieniona na najnowszy produkt Turbonetics, który, co ciekawe, nadal jest na etapie prototypu. Oprócz tego zamontowano sportowy dolot powietrza RacingLine, wzmocniony intercooler, nową pompę paliwa zrobioną na zamówienie oraz układ wydechodowy od Milltek aby wydobyć nieco lepszego dźwięku.

Taki zestaw jest wstanie generować znacznie więcej mocy niż 600 KM. Liczba koni mechanicznych została jednak ograniczona aby zapewnić jak najmniejsze zużycie części. Jak sprawdza się w praktyce? Zdaniem właściciela samochód „robi robotę”.

Nasz bohater kocha szybkie samochody i to jego nie pierwszy projekt. Wielu z was może korzyć Arthura, gdyż w zeszłym roku stało się o nim głośno z uwagi na jego 560-konne BMW M135i.