Największym problemem samochodów elektrycznych jest ich zasięg. Zawsze istnieje ryzyko, że nie dojedziemy do ładowarki i utkniemy pośrodku niczego. BP ma rozwiązanie.

Auta elektryczne odbyhają wieloma aspektami. Fani motoryzacji narzekają na brak dźwięku silnika, inni na mocno „dziwny” design, a największym zarzutem jest relatywnie niski zasięg na jednym ładowaniu i wizja zamawiania lawety, przepychania samochodu lub ciągnięcia ośmiu przedłużaczy od okna pana Mirosława, aby podładować baterie jest straszna niezależna czy jedziemy Renault Zoe czy Tesla Model S.

W przypadku aut o napędzie konwencjonalnym ten problem nie występuje. Wystarczy przecież mieć 5-litrowy kanister z benzyną/olejem napędowym w bagażniku i zatankować na trasie. BP opracowało rozwiązanie tego problemu i zaprezentowało właśnie przenośne stacje ładowania, które mogą „dojechać do potrzebującego”.

Zaprezentowany model posiada pojemność 50 kW, co pozwoli spokojnie na naładowanie baterii w większości modeli elektrycznych aktualnie dostępnych na rynku. Jak podaje BP, ładowanie Nissana Leaf do 80% ma trwać maksymalnie 30 minut.

Pierwsze mobilne stacje ładowania mają się pojawić już wkrótce w największych miastach w Europie. Nie należy się na początek spodziewać ogromnej ilości, lecz jest to początek ogromnej rewolucji w ładowaniu samochodów elektrycznych. Nie wykluczone, że wiele osób przekona się do tego typu samochodów, mając teraz pewność, że rozładowując się środku pola w nieznanej miejscowości jest ratunek.

Cześć! Jestem Redaktorem Naczelnym serwisu CarTests oraz założycielem portalu TopGear.net.pl. Aktualnie prowadzę również polski fanpage programu The Grand Tour. Moim zdaniem w życiu nie ma rzeczy niemożliwych, trzeba tylko uparcie dążyć do postanowionego celu.