Coraz więcej firm produkujących supersamochody stawia na hybrydyzację swoich aut. Elektryzacja ma wkrótce także dotknąć Lamborghini, a dokładniej najpewniej następcę Aventadora.

Pod maskami supersamochodów zawsze drzemały takie jednostki jak V8 czy V12, generujące naturalnie ogromną ilość koni mechanicznych, zdolnych wystrzelić auto jak z procy i zapewnić im niezwykle wysokie prędkości maksymalne. Czas idzie jednak do przodu, technologia się rozwija, a wraz z nią pojawiają się coraz to nowsze silniki. Hybrydyzacja czy całkowita elektryzacja dotknęła auta codziennego użytku, przez co także i supersamochody musiały postawić na zmodernizowanie swoich motorów. Chociaż większość z nich od dłuższego już czasu ma w ofercie jednostki korzystające zarówno z benzyny jak i energii elektrycznej, to jak dotąd Lamborghini stawiało jedynie na silniki spalinowe. W najbliższej przyszłości ma to ulec zmianie.

Dziennikarze motoryzacyjni pracujący dla portalu Motor Authority podczas trwających niedawno targów Detroit Auto Show, mieli okazję porozmawiać z dyrektorem generalnym włoskiej marki do spraw badań i rozwoju. Przyznał, że firma planuje wprowadzić silniki hybrydowe do swojej oferty i stanie się to najpewniej wraz z debiutem następcy Lamborghini Aventadora, obecnego na rynku już 7 lat. Pozostaje więc już pytanie nie czy, a kiedy zobaczymy zelektryzowanego szarżującego byka.

Maurizio Reggiani w dalszej części wywiadu przyznał, że największym wyzwaniem dla firmy, będzie walka ze zwiększeniem wagi samochodu, którą niesie za sobą hybrydyzacja. Pojazdy Lamborghini, takie jak omawiany Aventador, odznaczały się jak dotąd wysoką wagą własną wśród konkurencji. Patrząc na auta McLarena czy Ferrari sytuacja wygląda jeszcze gorzej, ponieważ ich samochody, mające na pokładzie już ciężkie komponenty odpowiedzialne za napęd elektryczny, ważą i tak mniej, niż Lambo. Oznacza to, że firmę z Sant’Agata Bolognese czeka naprawdę ogrom pracy.

Mimo co dla fanów motoryzacji, wprowadzenie nieco większej ilości elektryki do włoskich samochodów, oznacza naprawdę dużą atrakcję. Dlaczego? Domniemać możemy, że gdy doczekamy się już następcy Aventadora, możliwe, że będzie miał on do zaoferowania łącznie około 1000 koni mechanicznych. Czy jednak rzeczywiście się tak stanie, zobaczymy najpewniej dopiero za dosyć długi czas.

Lamborghini Aventador S Roadster