Na torze Nürburgring praktycznie codziennie spotkać można niesamowite pojazdy. Tym razem szpiegom o się przyłapać prototyp produkcyjnej wersji elektrycznego Porsche Mission E.

W połowie tego roku Porsche zaprezentowało światu swój najmocniejszy samochód, jaki  kiedykolwiek stworzyli – 2018 Porsche 911 GT2 RS, następnie, na targach we Frankfurcie mogliśmy przyjrzeć się nowemu Cayenne. Jak widać, firma nie spoczęła po tym na laurach i dzięki szpiegom motoryzacyjnym, byliśmy teraz świadkami testów nadchodzącego, całkowicie elektrycznego Porsche – Mission E.

Najciekawszą rzeczą dotyczącą tego samochodu jest z pewnością jego napęd. Jako samochód koncepcyjny, auto napędzane było silnikiem elektrycznym o mocy 590 koni mechanicznych, którego moc przekładana jest na wszystkie cztery koła pojazdu. W pełni naładowane baterie starczyć mają na przejechanie około 500 kilometrów, nie znamy jeszcze prędkości maksymalnej, ale sprint do setki to zaledwie 3,5 sekundy.

Wygląd samochodu nieco różni się od tradycyjnego wizerunku Porsche, do jakiego jesteśmy przyzwyczajeni, jednak nie możemy powiedzieć, że odbiega całkowicie od swoich spalinowych kuzynów. Widzimy tutaj jeszcze bardziej zaokrąglone kształty, zarysowane ogólnie na nadwoziu jak i poszczególnych elementach jak np. przednie reflektory. Co prawda zdjęcia nie przedstawiają finalnej wersji Mission E, jednak nie powinniśmy spodziewać się już większych zmian na tym polu.

Samochód w hierarchii Porsche wylądować ma zaraz pod Panamerą. Jego orientacyjna cena wahać się będzie w około 85 tysiącach dolarów, a więc ok. 300 tys złotych. Oczywiście zobaczymy także bogatsze wersje, z przydomkami marki takimi jak S czy GTS. Oficjalna premiera już w przyszłym roku.

Porsche Mission E na torze Nürburgring

ŹRÓDŁOMotor1
PODZIEL SIĘ