Koreańskie marki motoryzacyjne już od dawna nie są postrzegane jako gorsze. W ciągu ostatnich kilkunastu lat, ich samochody zawładnęły europejskimi ulicami, a zapowiada się, że będzie jeszcze lepiej. Hyundai pokazał swoje nowe dziecko – odświeżone i20.

Podbój europejskiego segmentu B, Hyundai rozpoczął już w 2002 roku. To właśnie wtedy na targach w Genewie został zaprezentowany model Getz, który dedykowany był dla europejskich klientów. Okazał się być strzałem w dziesiątkę, gdyż znalazło się na niego około 650 tysięcy nabywców i zdobył wiele nagród, w tym m.in. tytuł najlepszego małego auta.

Jego następca pojawił się w 2008 roku i zgodne z nową polityką marki, auto przybrało nazwę i20 i uplasowało się między modelami i10 oraz i30. W odróżnienia od Getza, ten samochód posiadał jakiś wygląd i wyróżniał się na drogach. To zasługa centrum projektowego w Rüsselsheim i Thomasa Burkle.

W 2012 roku auto przeszło delikatny facelifting, w którym odświeżono tylko przedni pas i minimalnie zmieniono gamę silnikową. Druga generacja i20 pojawiła się w zeszłym roku podczas targów w Paryżu i była główną atrakcją stoiska marki.

Zmiany w nowym i20 są widoczne gołym okiem. Z zewnątrz auto diametralnie się zmieniło i trudno dostrzec podobieństwo względem starego modelu, czy też jeszcze starszego Getza. Druga generacja powstała na nowej płycie podłogowej, która wymusiła zwiększenie wymiarów. Teraz i20 jest dłuższy (4035 mm), szerszy (1734 mm), a rozstaw osi jest o 45 mm większy (2570 mm).

Przedni pas jest optycznie wydłużony dzięki zastosowaniu długich reflektorów z jasnymi łezkami, a spora ilość załamań i ostrych krawędzi powoduje, że wydaje się być on nieco futurystyczny. Z tyłu znajdziemy tylne lampy utrzymane w stylistyce marki, napompowany zderzak i minimalną lotkę nad tylną szybą.

Ciekawym detalem jest słupek C, pokryty specjalnym czarnym lakierem. Wygląda on ładnie, lecz jest bardzo podatny na zarysowania i po kilku latach może nie prezentować się tak urodziwie. Mój egzemplarz miał przejechane zaledwie 400 km, a już był porysowany, prawdopodobnie przez automatyczną myjnie.

Wnętrze również zostało znacząco odświeżone. Teraz prezentuje się o niebo lepiej i jest zaprojektowane z myślą o europejczykach i najnowszych trendach. Deska rozdzielacza prezentuje się chyba najlepiej w całej obecnej ofercie Hyundaia.

W kabinie nowego i20 znajdziemy wiele udogodnień. Klimatyzacja, radio czy komputer pokładowy nie robią już na nikim wrażenia, lecz obecność systemu wykrywania zjechania z pasa było dla mnie sporym zaskoczeniem.

Podobno na liście wyposażenia dodatkowego znajdziemy zintegrowaną nawigację z 7-calowym wyświetlaczem, lecz nie znalazłem jej w polskim cenniku. Jednakże Hyundai w standardzie trzeciego poziomu wyposażenia oferuje ciekawy gadżet w postaci stacji dokującej dla smartfona. Niemalże każdy ma dziś tego typu urządzenie zawsze przy osobie, więc czemu go nie wykorzystać jako nawigacji?

Z drugiej strony rozwiązanie to nie jest bez wad. Posiada ono port microUSB, który pasuje do większości smartfonów oraz możliwość podłączenia iPhone’a, ale sam uchwyt nie ma możliwości regulacji wysokości i obrotu. Może nie jest to do końca wada, lecz stacja dokująca nie przełącza urządzenia w tryb samochodowy i nie blokuje żadnych funkcji telefonu. Ze względów bezpieczeństwa, dostęp w samochodzie do portali społecznościowych czy skrzynki mailowej raczej nie powinien być dostępny.