Nowa, piąta generacja Mercedesa Klasy E w pełni zagościła na rynku. Dostępne są już wszystkie cztery wersje nadwozia, a w dzisiejszym teście sprawdzamy odmianę kombi z całkowicie nową jednostką napędową – 4-cylindrowym dieslem o mocy 194 KM.

Samochody o nadwoziu kombi w gamie Mercedesa nigdy nie były specjalnie ładne, jednak kiedyś nie było to wymagane. Miały być praktyczne i luksusowe, a ich design był kwestią drugorzędną. Postrzeganie kombi w gamie Mercedesa zmieniło się znacząco po udanym wprowadzeniu modeli CLS i CLA w wersji Shooting Brake. Samochody te prezentują się bardzo dobrze i nie wyglądają jak sedan z doklejoną nadstawką.

Podobnie jest teraz z najnowszą generacją Klasy E, która zadebiutowała na początku 2016 roku. Samochód ten sam z siebie prezentuje się bardzo dobrze jako klasyczny sedan. Górują tutaj łagodne linie oraz detale na bazie okręgów. Jak do tej pory, niemieccy designerzy nie ugięli się panującej modzie na wyraźne przetłoczenia i ostre linie na całym pojeździe, które widać najbardziej u Audi oraz Volvo.

Kombi wygląda nadal dynamicznie i nie sprawia wrażenia ociężałego. Linia dachu łagodnie opada i jest zwieńczona delikatnym spojlerem, natomiast linia okien robi to nieco mocniej, przez co samochód wydaje się mniejszy niż w faktycznie jest. Tylny pas Klasy E jest dodatkowo optycznie powiększony chromowaną wstawką, która elegancko łączy oba reflektory. Dla wielu jest to zbędny, a nawet brzydki element, jednak moim zdaniem jest to bardzo dobre rozwiązanie jak ze stylem wprowadzić przetłoczenie dla tablicy rejestracyjnej nie psując wyglądu niczym nowe Volvo V90.

W nowej generacji modelu, największe zmiany pojawiły się w środku. Kluczową jest zastąpienie klasycznych zegarów wyświetlaczem, który w jednym panelu łączy się z ekranem systemu inforozrywki. Mimo, że całość zajmuje ponad połowę deski rozdzielczej, w praktyce sprawdza się dobrze i nie wydaje się być przesadnie duże.

Wygląd samego kokpitu to design znany z wcześniej odświeżonych modeli Mercedesa. Sama bryła czy rozplanowanie przycisków funkcyjnych od klimatyzacji lub systemu inforozrywki jest niemal identyczne. Zadebiutowała natomiast całkowicie nowa kierownica z dotykowymi gładzikami zamiast klasycznych przycisków, którymi lewym obsługujemy komputer pokładowy, a prawym multimedia. To rozwiązanie znane jest z topowej Klasy S po liftingu.

Wisienką na torcie jest tutaj podświetlenie ambientowe. Jest to nowość w tym modelu i trzeba przyznać, że Mercedes się naprawdę postarał. Wygląda ono rewelacyjnie i mamy możliwość pełnego ustawienia jak ma wyglądać. Nie jesteśmy ograniczeni do kilku kolorów, lecz możemy wybrać spośród aż 64 różnych barw i są aż cztery niezależne sekcje, których jasność możemy dostosować według własnych potrzeb. Do pełni szczęścia brakuje możliwości wyboru różnych kolorów w zależności od pasażera oraz trybów animacji i gradientu.

Jak na segment E przystało, w środku mamy dużo miejsca do komfortowego poruszania się. Z przodu nie sposób narzekać na przestrzeń na nogi czy nad głową, nawet mimo opcjonalnego szyberdachu. Dla zwiększenia komfortu, przepięknie wyglądające, brązowe fotele posiadają wbudowane masaże, wentylację oraz podgrzewanie.

Z tyłu natomiast mimo trzech miejsc, najwygodniej będzie podróżować maksymalnie w dwójkę z uwagi na wysoki tunel środkowy. To również optymalne rozwiązanie, gdyż wtedy możemy centralne miejsce zastąpić masywnym podłokietnikiem. Ilość miejsca jest zbliżona do tej w pierwszym rzędzie – nie sposób narzekać.

Nie jest to jednak idealnie zaprojektowane wnętrze. Próżno szukać tutaj na przykład uchwytu na napój. Tunel środkowy z przodu to wyłącznie olbrzymie dwa schowki oraz joystick do obsługi systemu inforozrywki. Jeśli planujemy popijać kawę podczas podróży, będziemy zmuszeni trzymać ją w darmowym papierowym uchwycie lub w podłokietniku w drugim rzędzie siedzeń.

Przechodząc dalej, z tyłu znajdziemy największy bagażnik dostępny w tym segmencie samochodów premium. Mercedes oferuje średnio o 170 litrów więcej niż konkurencja – maksymalna pojemność wynosi aż 1820 litrów, gdy złożymy oparcia tylnej kanapy. Nawet bez tego, pojemność jest naprawdę ogromna. W standardowym ustawieniu zmieścimy aż 640 litrów, co nadal jest najlepszym wynikiem. Inżynierowie nie skupili się wyłącznie na maksymalizacji miejsca. W środku znajdziemy system aranżacji przestrzeni, siatki, uchwyty, czy gniazdko 12V.

Co ciekawe, w Klasie E dostępna jest dodatkowa kanapa na jeszcze dwie osoby niczym w dawnych samochodach tego segmentu. Co prawda nie znalazła się ona na liście wyposażenia testowanego samochodu, przez co nie miałem okazji jej sprawdzić, lecz według cennika decydując się na nią zyskujemy dwa niepełnowymiarowe miejsca dla dwójki dzieci o wzroście do ok. 115 cm.

Bagażnik z automatyczną klapą bagażnika to opcja znana w wielu mniejszych i znacznie tańszych modelach na rynku. Klasa E posiada dodatkowo automatycznie unoszoną do góry roletę, co się bardzo dobrze sprawdza w codziennym użytkowaniu i jest dużym plusem. Jedynie do czego można się przyczepić to brak otwieranej samej tylnej szyby, aby wyjąć pojedynczą rzecz, tak jak jest to dostępne w najnowszych BMW Serii 5 G31.

Porównanie pojemności bagażnika
 Samochód Minimalna pojemność Maksymalna pojemność
Audi A6 Avant 565 l 1680 l
BMW Serii 5 570 l 1700 l
Jaguar XF 565 l 1700 l
Mercedes Klasy E 640 l 1820 l
Volvo V90 560 l 1526 l

Czytaj dalej na stronie 2: