Modele oferowane przez Mini uznawane są za damskie samochody na pokaz. Zupełnie inaczej wygląda sytuacja w przypadku Countrymana i topowej odmiany JCW z 231-konnym silnikiem oraz sportowym układem wydechowym.

Mini to marka, którą znają wszyscy. Od czasu przejęcia przez BMW można zarzucić jej wiele, a głównie to, że ich samochody nie są już tak małe jak oryginalnie, co było założeniem nazewnictwa “mini”. Jednakże nie można odmówić im charakteru i przyjemnego dla oka wyglądu.

Górują w tym najnowsze generacje modeli. Będąca dziś na rynku trzecia już generacja Hatcha, popularnie nazywanego po prostu Cooperem, przoduje w tej kwestii i moim zdaniem jest najlepiej zaprojektowanym autem marki od lat. Jednakże nowa, druga generacja Countrymana nie daje za wygraną.

Auto zadebiutowało na początku bieżącego roku podczas targów motoryzacyjnych w Genewie. Względem poprzednika znacząco się nie różni, jednak jego wygląd został bardziej zbliżony do bazowego modelu. Gdyby zestawić je obok siebie, Countryman wygląda po prostu jak powiększony Cooper 5D o ok. 15%. Wcześniej auto miało nieco bardziej niepowtarzalny charakter i można je było łatwiej odróżnić.

Z jednej strony można to uznać za wadę, gdyż brakuje tutaj nietypowości, która wcześniej była widoczna w każdym oferowanym modelu. Z drugiej strony Countryman przez to nie wydaje się być tak duży, a jego wygląd nie jest przesadnie masywny.

Podobnie ma się sytuacja z wnętrzem pojazdu. Są one wręcz nie do odróżnienia na pierwszy rzut oka. Osoby nieobeznane w ofercie za nic nie wskażą jakiejkolwiek zmiany, a osoby przesiadające się z innego modelu poczują się jak w domu. Różnicą są jedynie małe detale, a całość jest po prostu proporcjonalnie większa.

Deska rozdzielcza to niemalże to samo co znamy z Coopera, czy Clubmana. Górują tutaj okręgi, a najbardziej rzuca się w oczy centralna konsola z dotykowym wyświetlaczem systemu inforozrywki. Otoczony jest on wielofunkcyjnym LED-owym półokręgiem, który w zależności od sytuacji wskazuje obroty silnika, temperaturę klimatyzacji, tryb jazdy czy sekcję systemu inforozrywki.

Kierownica jest prosta i łatwa w obsłudze, a za nią znajdziemy bardzo minimalistyczny prędkościomierz z komputerem pokładowym, obrotomierzem z lewej strony, a także wskaźnikiem paliwa w postaci ośmiu diod. Znalazło się także miejsce na przeprojektowany panel do obsługi komputera znany z modeli BMW, unikalny przełącznik trybów jazdy na obudowie skrzyni biegów oraz dwa uchwyty na napoje.

Countryman to nie jest mały samochód, dzięki czemu w środku miejsca nie brakuje. Aktualnie jest to największy samochód w historii marki, a zwiększenie rozstawu osi o 7,5 cm względem poprzednika powoduje, że w środku spokojnie mieszczą się osoby dorosłe. Siadając za kierownicą z łatwością możemy dostosować swoją pozycję do komfortowej podróży.

W drugim rzędzie ilość miejsca nie jest rewelacyjna, lecz również nie jest zła. Osoby dorosłe powinny się spodziewać ocierania o przednie fotele, lecz nie powoduje to wysokiego dyskomfortu z uwagi na specjalnie wyprofilowane oparcia. Jeśli planujemy przewozić fotelik dziecięcy do dyspozycji mamy specjalne uchwyty IsoFix, co ułatwi jego montaż. Nie zabrakło również nawiewu klimatyzacji, gniazda 12V oraz podłokietnika.

W kwestii bagażnika, Mini Countryman oferuje tyle ile oczekujemy od dużego hatchbacka. Pojemność wynosi 450 litrów i możemy ją nieco powiększyć przesuwając tylną kanapę o 13 cm. Składając oparcia pojemność wzrasta do 1390 l, co pozwala na transport nawet sporych zakupów z IKEA. Na pokładzie znajdziemy podwójną podłogę, zapalniczkę 12V, specjalne przegrody oraz uchwyty na torby z zakupami.

1
2
PODZIEL SIĘ