Outlander to stosunkowo świeży samochód w gamie japońskiego producenta. Jego pierwsza generacja zadebiutowała w 2003 roku, czyli 14 lat temu. Mimo, że jest to przepaść czasowa, szczególnie gdy się jest młodym człowiekiem, to w motoryzacji już niekoniecznie. Historie wielu dostępnych dziś modeli zaczęły się nawet 60 lat wcześniej.

Aktualnie na rynku mamy dostępną trzecią generację Outlandera. Zadebiutowała ona na początku 2012 roku. Auto zmieniło cały swój wygląd, a znakiem rozpoznawczym generacji jeszcze do niedawna były białe klosze tylnych lamp. Po niespełna 3 latach produkcji zaprezentowany został lifting samochodu.

W tym przypadku facelifting można uznać za gruntowny. Auto ponownie zostało całkowicie zmienione z zewnątrz, lecz z zachowaniem wszystkich proporcji. Nowe reflektory przednie ze zintegrowanymi światłami do jazdy dziennej, nowe lampy tylne z LED-owym podświetleniem, przeprojektowane zderzaki oraz przedni pas stworzony zgodnie z założeniami nowej koncepcji stylistycznej “Dynamic Shield” powodują, że wielu uważa, iż jest to zupełnie nowa generacja.

Oprócz tego co widać gołym okiem, zmianom uległ również szkielet samochodu, który w newralgicznych miejscach został dwukrotnie wzmocniony, co przełożyło się na większą sztywność. Zwiększono także wygłuszenie pojazdu, co sprawdza się szczególnie podczas jazdy na autostradzie – przy 140 km/h w samochodzie jest bardzo cicho i bez problemu można w nim rozmawiać

Zmiany we wnętrzu nie są praktycznie widoczne. Pojawiła się minimalnie odświeżona kierownica, która teraz posiada polakierowany plastik. We wnętrzu znajdują się natomiast materiały lepszej jakości, w tym deska rozdzielcza wykończona miękkim materiałem w górnej części.

Na pokładzie Outlandera możemy znaleźć naprawdę potężny sprzęt audio, sygnowany Rockford Fosgate. Jego moc wynosi 710W, posiada 9 głośników włącznie z pokaźnym subwooferem w bagażniku. Mimo, że brzmi to naprawdę nieźle, w praktyce system ten średnio się sprawdza podczas codziennego użytkowania.

Słuchając zwykłego radia jakość dźwięku nie powala, nawet mimo ręcznej regulacji tonów. Bass nie jest zbyt dosadny, a wysokie tony czasem są aż nieprzyjemne w słuchaniu. Zaawansowane opcje są dostępne wyłącznie po podłączeniu zewnętrznego źródła muzyki w postaci USB. Wtedy jakość jest znacznie lepsza.

Niestety na temat jakości dźwięku muzyki uruchamianej z telefonu przez Bluetooth nie mogę się wypowiedzieć – system ani razu nie miał ochoty się połączyć mimo dziesiątek prób oraz wykorzystania aż trzech różnych urządzeń z wyższej półki. Podczas testu miałem też problemy z ustawieniami – opcja losowania utworów nie działała, a menu działało bardzo powoli.

1
2
3
PODZIEL SIĘ