Czy warto zdecydować się na Renault Talisman w topowej wersji? Tym razem sprawdzamy odmianę Initiale Paris z 200-konnym silnikiem.

Talisman to nowość w ofercie francuskiego producenta. Zadebiutował w 2015 roku podczas targów IAA we Frankfurcie i jest bezpośrednim następcą Renault Laguna. Czemu nie jest to po prostu czwarta generacja znanego modelu? Francuzi postanowili poprzez odseparowanie modelu zagwarantować mu świeży start w podbój rynku.

Oferta na polskim rynku podzielona jest na cztery warianty wyposażenia. Pierwszy Life to tzw. “bieda edyszyn”, która ma na celu obniżyć kwotę bazową modelu. Dostępna jest wyłącznie 1 jednostka napędowa (1,5-litrowy diesel o mocy 110 KM) oraz najbardziej podstawowe wyposażenie.

Wersja Zen kierowana jest głównie do firm. Znajdziemy tu nieco więcej udogodnień w tym czujniki parkowania, system inforozrywki z 7-calowym wyświetlaczem, a także fotel kierowcy z masażem. Auto prezentuje się również nieco lepiej z uwagi na 17-calowe felgi oraz światła przeciwmgłowe.

Wersja Intens kierowana jest głównie do klientów indywidualnych. Dostępna jest tu największa liczba jednostek napędowych (2 benzyny, 3 diesle), a w standardzie otrzymujemy m.in. reflektory przednie Full LED Pure Vision, tylne światła LED, czujnik zmierzchu i deszczu, system kontroli pasa ruchu oraz ambientowe oświetlenie wnętrza w 5 kolorach.

Na szczycie tej listy jest prezentowana wersja Initiale Paris. Oznacza ona posiadanie niemalże wszystkich opcji oferowanych w cenniku francuskiego producenta. W opcji pozostaje nam jedynie system automatycznego parkowania, szyberdach, podgrzewana kierownica i specjalny lakier “Amethyste”.

Initiale Paris to jednak coś więcej niż maksymalne wyposażenie. Otrzymujemy również wiele elementów, które są dostępne wyłącznie tutaj. Mowa o skórzanej tapicerce Nappa, specjalnych zagłówkach “typu Relaks”, fotelu kierowcy z regulacją długości siedziska, a także 19-calowych felgach o specjalnym wzorze. Całość podkreślają zmodyfikowany grill oraz dokładki na zderzakach z nazwą edycji.

Z wszystkich ekskluzywnych dodatków, moją uwagę przykuły dwa. Pierwszym są zagłówki “Relax”, które są znacznie wygodniejsze od standardowych i poprawiają nieco komfort podróżowania, gdyż same fotele są mocno przeciętne. Drugą są 19-calowe felgi – względem innych oferowanych w cenniku prezentują się najlepiej i po prostu pasują do tego modelu. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby kupić nieoryginalne felgi, a zagłówki nabyć osobno w ASO.

Mając na uwadze, że topowa wersja nie jest tania (cena egzemplarza to 155 tysięcy), zawiodłem się brakiem lepszego wykończenia względem wcześniej testowanego Talismana. Przymykam oko na chwiejność większości elementów przy mocniejszym nacisku, lecz głośne i nieprzyjemne ocieranie foteli podczas przesuwania to czyste nieporozumienie. Można by rzec, że wystarczy raz ustawić fotel i problem znika, lecz nie ma to zastosowania w tym wypadku – fotel kierowcy sam automatycznie odsuwa się po zgaszeniu silnika aby ułatwić wysiadanie i przysuwa się, gdy wsiądziemy. Ten nieprzyjemny dźwięk towarzyszył mi codziennie przez 7 dni.

Pod maską testowego egzemplarza znajduje się topowa jednostka benzynowa o pojemności 1,6 litra, która jest jedną z dwóch jednostek oferowanych w wersji Initiale Paris (obok 160-konnego diesla – przeczytaj test). Generuje ona moc 200 KM i jest zestawiona wyłącznie z automatyczną skrzynią biegów. W przypadku Talismana niedostępny jest napęd na cztery koła, lecz w ofercie znajdziemy system czterech kół skrętnych 4Control, co jest wyróżnieniem w tym segmencie i występuje bez dopłaty.

W praktyce ta jednostka sprawdza się nieprzeciętnie. Osiągi całkiem przyzwoite – od 0 do 100 km/h przyspiesza w 7,9 s, a prędkość maksymalna to 231 km/h. Czas reakcji na pedał gazu jest szybki, a skrzynia potrafi zredukować nawet 2 biegi, aby sprawnie wykonać manewr wyprzedzania. Świetnie radzi sobie na autostradzie, a także podczas nagłego wyprzedzenia auta przed nami.

Zapakowanie się w kilka osób z pełnym bagażnikiem nie wpływa w żaden sposób na właściwości jezdne. A te są naprawdę niezłe. Jazda daje sporą frajdę nawet mimo niemalże 5-metrowego nadwozia. Podczas testu odniosłem wrażenie, że samochód lepiej trzyma się drogi im szybciej jedziemy. Jest to zasługa w głównej mierze wspomnianego systemu 4Control, a także precyzyjnego układu kierowniczego z możliwością jego utwardzenia w ustawieniach trybu jazdy Multi-Sense.

Mimo sporej mocy, nie przekłada się to na wysokie spalanie. Rozpoczynając test udałem się z Warszawy do Trójmiasta z krótkim postojem w Łodzi. Po przejechaniu ponad 500 km, średnie spalanie wyniosło 8,4 l / 100 km, przy czym samochód podróżował głównie na autostradzie z prędkością ok. 140 km/h. Łącznie przejechałem za kierownicą Talismana ok. 1200 km, co podniosło zużycie nieznacznie – do 8,9 l / 100 km.

1
2
3
PODZIEL SIĘ