Płynie w twoich żyłach krew prawdziwego rajdowca, a żona chce duże, rodzinne auto nie kosztujące majątku? W takim razie Skoda Superb to samochód dla ciebie.

Brzmi to niemożliwie? Skoda to marka, która kojarzy się w naszym kraju głównie z przystępnymi, wielofunkcyjnymi pojazdami, za niezbyt wygórowaną cenę, których codziennie widzimy na drodze setki, jak nie tysiące. Niewiele osób jest zdania, że auta od Skody mogą dawać nieprzeciętną frajdę z jazdy, a tym bardziej jeśli mowa o ogromnym aucie o nadwoziu kombi.

Oferta czeskiego producenta przez ostatnie lata mocno się zmieniła i wprowadza on do swojej oferty coraz to ciekawsze modele. Gama Octavii jest poszerzana o coraz ciekawsze i mocniejsze odmiany RS, a Superb posiada opcjonalny pakiet Sportline, a także bardzo mocny silnik o mocy aż 280 KM, który współgra z napędem na cztery koła.

Z zewnątrz Superb robi bardzo pozytywne wrażenie niezależnie od wersji. Z przodu w oczy rzucają się przede wszystkim reflektory o bardzo ciekawym kształcie. Ich budowa w środku, a zwłaszcza szereg równolegle ułożonych diod LED, w nocy stwarza naprawdę interesujący efekt. Na wspomnienie zasługują także widoczne przetłoczenia na masce, dodające sporo ogólnie pojętej “agresywności”.

Nasz egzemplarz to dodatkowo wersja o nadwoziu kombi. Mimo znacznie większe bryły, nie sprawia wrażenia ociężałego i nigdy wcześniej nie wierzyłem, że tył w kombi może prezentować się dobrze. Chociaż lampy nie przypadły mi od razu do gustu, to w nocy, podobnie jak te z przodu wyglądają nieziemsko. Klapa bagażnika oraz zderzak z prostymi przetłoczeniami to po prostu magia.

Sylwetka od boku prezentuje się dobrze i symetrycznie, front, czy obudowany tył nie dominują zbytnio nad sobą, co trzeba zaliczyć jako ogromny plus tego samochodu. Decydując się na topowy wariant silnikowy, otrzymujemy podwójny, prostokątny wydech.

Skoda Superb w kombi jest naprawdę dużym samochodem, większym aniżeli z początku mogłoby się wydawać. Całkowita długość pojazdu wynosi aż 4,85 metry, a szerokość 1,86 metra. Osoby nieprzyzwyczajone do samochodów takich gabarytów mogą mieć z początku problemy z opanowaniem takiej bryły, jednak naturalnie z czasem do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.

W środku auto prezentuje się wcale nie gorzej jak z zewnątrz. Kremowe wnętrze ze srebrnymi i czarnymi elementami stanie się odtąd chyba moim ulubionym połączeniem barw, jakie mogą zostać zastosowane wewnątrz samochodu. Cała deska rozdzielcza z zegarami jest ładnie, owalnie zabudowana. Centralny komputer nie wygląda na skomplikowany, nie posiada zbyt dużej ilości przycisków, co jest ogólnie dużym plusem całej marki.

Zegary są bardzo czytelne i odpowiednio podświetlone, jednak nie stanowi to żadnego zaskoczenia w aucie z tego segmentu. Na dużą pochwałę zasługuje jednak mały komputerek jaki znalazł się między nimi. Możemy wyświetlać na nim według naszych upodobań liczbę przejechanych przez nas kilometrów, średnie spalanie, zasięg i inne przydatne podczas jazdy informacje. Opcji jest naprawdę sporo, a każda do czegoś się przydaje.

Na wcale nie mniejsze uznanie zasługuje centralny panel zbudowany z 8-calowego, dotykowego monitora oraz ośmiu przycisków umieszczonych po bokach, ułatwiających korzystanie z niego. Tradycyjnie znalazło się także miejsce dla pokręteł służących nam do przewijania listy utworów, czy podgłaśniania ich.

Obsługa dostępnego oprogramowania jest banalna, choć sam w sobie posiada ogrom możliwości i opcji, m.in. radio, czytelną i świetnie sprawdzającą się nawigację, porady dotyczące Eco-Drivingu i spalania benzyny, a do tego niesamowicie dużo możliwości jego personalizacji pod swoją komendę. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie aby połączyć go z naszym smartfonem, tak, by odblokować jeszcze więcej funkcji, głównie obsługę kontaktów czy odtwarzania muzyki przez internet.

Opcjonalnie możemy dokupić system inforozrywki Columbus posiadający nawigację, obsługę za pomocą głosu, a także wewnętrzny dysk twardy o pojemności 12 GB, dzięki czemu ulubione utwory muzyczne będziemy mogli wgrać na stałe i nie być uzależnionym od telefonu czy pendrive’a.

  • Sebastian Ślusarczyk

    Miejsce na okulary jest koło lusterka wewnętrznego, a proszę autora, żeby sprawdził w słowniku , różnicę miedzy slowem „chodź” i „choć”, gdyż jest ona znaczna.