Jako, teoretycznie, modelowy następca Lagacy Kombi, Levorg ma teraz ciężkie zadanie bycia jedynym kombi w ofercie Subaru. To wymusza aby w tej kwestii japończyk nie mógł zawieść i musi sprawdzać się jak najlepiej. Jak to wypada w praktyce?

Levorg legitymuje się pojemnością bagażnika na poziomie 522 litrów. Na tle konkurencji wypada w środku stawki, legitymując się wynikiem na poziomie Toyoty Auris Kombi (530 l). W środku znajdziemy gniazdko 12V, lampkę doświetlającą oraz podwójną roletę z miejscem na podręczne rzeczy, które można sięgnąć z drugiego rzędu siedzeń. Dodatkowo, po bokach znajdują się wytyczone miejsca, odgrodzone siateczką na drobne przedmioty.

W standardzie jest zestaw naprawczy, dzięki czemu otrzymujemy dwie komory pod podłogą. Jest to idealne miejsce na apteczkę, szczotkę do wycierania auta ze śniegu czy wspomniany zestaw naprawczy. Pod pozostałymi demontowalnymi elementami podłogi znalazło się również miejsce do schowania rolety oraz ukryty został klucz do felg.

Nie zabrakło też rączek do szybkiego złożenia oparć tylnej kanapy. Po pociągnięciu ich i złożeniu pojemność bagażnika wzrasta do 1446 litrów, co jest wynikiem dobrym w tej klasie pojazdów. Maksymalnie możemy przewozić przedmioty o długości całkowitej 1,87 m, a próg załadunku nie jest szczególnie wysoki.

Zazwyczaj gdy piszę recenzję samochodu rodzinnego o nadwoziu kombi, fragment o napędzie rozpoczynam od skróconego wypisania dostępnych jednostek napędowych. Tych zazwyczaj jest po kilka benzynowych i kilka diesla, aby klienci mogli lepiej dostosować konfigurację do swoich potrzeb.

Sytuacja wygląda zupełnie inaczej w przypadku Subaru Levorg. Samochód dostępny jest wyłącznie z jednym silnikiem benzynowym i nie dotyczy to wyłącznie Polski, lecz również całej Europy. Za napęd odpowiada nowa jednostka 1.6 DIT z turbodoładowaniem, generująca 170 KM w przedziale 4800-5600 obr./min. oraz 250 Nm momentu obrotowego już od 1800 obr./min.

Napęd jest przekazywany tradycyjnie na wszystkie koła, a mocą zarządza bezstopniowa skrzynia biegów Lineatronic. Nie jestem fanem tego wynalazku i znacznie bardziej wolałbym manualną przekładnię, lecz muszę przyznać, że w tym wypadku sprawdza się całkiem nieźle.