Renault Kangoo Maxi ZE - nieprzemyślany pomysł
Renault Kangoo Maxi ZE - nieprzemyślany pomysł
Michał Śniadek Redaktor Naczelny
13 January 2016

W ofercie Renault znajdują się cztery samochody w pełni elektryczne. W zeszłym roku do naszej redakcji zawitało ZOE, a tym razem mieliśmy okazję sprawdzić elektrycznego Kangoo z dopiskiem ZE.

Kangoo ZE to twór dosyć dziwny. Z jednej strony jest to pełnoprawny samochód elektryczny z gamy ZE, z drugiej natomiast jest to nadal dobrze znany Kangoo, w którym modyfikacje ograniczają się do zmiany jednostki napędowej.

Ta jedyna modyfikacja powoduje, że samochód nie radzi sobie tak dobrze, jak np. testowany model ZOE, który bazuje na Clio IV, lecz został całkowicie przeprojektowany i dostosowany do bycia pełnoprawnym autem elektrycznym.

W testowym egzemplarzu z przodu zamiast tradycyjnej jednostki, znalazł się silnik elektryczny o mocy 60 KM i 226 Nm. Baterie zostały umieszczone pod podłogą, dzięki czemu nie potrzebna była ingerencja we wnętrze pojazdu i wszytko jest dokładnie takie samo jak w “normalnym” Kangoo.
Kangoo ZE miał premierę w 2012 roku i był to samochód elektryczny w ofercie Renault. Przez ostatnie lata nie wprowadzono żadnych modyfikacji, co powoduje, że zastosowane technologie są przestarzałe.

Największą wadą modelu względem innych aut elektrycznych na rynku jest brak przystosowania do szybkiego ładowania w specjalnych punktach. Czas ładowania ze zwykłego gniazdka 230V wynoszący w teorii 6 godzin, a w praktyce do 10 godzin, znacznie ogranicza użytkowanie pojazdu.

Co ciekawe producent najwyraźniej zaleca ładowanie auta codziennie we własnym domu, gdyż testowy egzemplarz nie posiadał kabla do ładowania w stacjach darmowego ładowania. Ten udało mi się na szczęście pożyczyć z innego pojazdu, gdyż, jak się później okazało, ładowarka domowa zbyt mocno obciążała moją sieć elektryczną i nie byłem w stanie ładować auta samodzielnie.
Gniazdko do ładowania znajduje się w przedniej części pojazdu.
W miejscu tradycyjnego wlewu paliwa nie ma nic.
Podczas kilku dni, które miałem spędzić z Kangoo ZE, planowałem przeprowadzić szereg testów: zasięgu, ładowania i codziennego użytkowania. Podchodziłem do tego wszystkiego bardzo sceptycznie, gdyż mam znikome doświadczenie z autami dostawczymi.

Pierwszy wydawał się dość prosty - dojechać z Warszawy do Łodzi. Samochód na pełnym ładowaniu ma teoretyczny zasięg 170 km, czyli w teorii powinien dać radę. Postanowiłem jednak dać mu małą pomoc i w połowie drogi zatrzymać się na około 2-godzinne podładowanie baterii, by mieć pewność, że dojadę.

Realia mocno dały w kość biednemu Kangoo. Mając doświadczenie z jazd Renault ZOE, zakładałem, że jazda około 80-90 km/h będzie dla niego optymalna. Nic bardziej mylnego. Już po kilku kilometrach jazdy w cyklu mieszanym, jego zasięg spadł o ponad połowę, a dojazd do oddalonego o 75 kilometrów Sochaczewa był wyzwaniem.

Dodatkowo samochód odmówił kooperacji. Przy poprawnym podłączeniu ładowarki, potwierdzonym specjalnym komunikatem i po nieco ponad 2 godzinach ładowania, zasięg wzrósł o… 0 km. W tym momencie, będąc oddalonym o 90 km od miejsca docelowego i z zasięgiem 5 km byłem bliski dzwonienia po lawetę i zrezygnowania z dalszego testowania.
Zegary zostały minimalnie zmienone. Po lewej stronie znajduje się wskaźnik naładowania akumulatorów.
W samochodzie elektrycznym nie mogło zabraknąć przycisku “eko”.
Postanowiłem się nie poddawać i po przetransportowaniu samochodu do Łodzi, dałem mu drugą szansę. Kangoo ZE wieczorem zawitało do jedynego dostępnego punktu ładowania samochodów elektrycznych w Łodzi. Wiedząc, że auto będzie się ładować około pół dnia, pojechałem 15 km do domu komunikacją miejską i wróciłem po niego następnego dnia.

Gdy przyjechałem po około 13 godzinach, spodziewając się stanu baterii 100%, Kangoo ZE postanowiło sprawdzić moją cierpliwość drugi raz. Moim oczom ukazał się wskaźnik naładowania wskazujący na zaledwie 25%, a prądu starczyło na dojazd do domu i z powrotem bezpośrednio do punktu ładowania.

Przez kolejne dwa dni starałem się naładować samochód do około 100%, lecz moje okupowanie jedynego punktu ładowania z jednym gniazdkiem zaczynało być irytujące dla innych użytkowników tego typu pojazdów. Do czasu tego testu, nigdy nie widziałem kolejki do punktu ładowania.
Widok przez przednią szybę przez ostatnie 80 kilometrów przeprawy do Łodzi był dość monotonny.
Podczas całego testu nie korzystałem z radia i klimatyzacji, by mieć jak największy zasięg.
Mając zasięg około 50 kilometrów postanowiłem dać Kangoo ZE ostatnią szansę - pojechać w moje rodzinne strony i naładować z domowej sieci elektrycznej. Jest to sposób najmniej wydajny, gdyż ładowanie zajmuje nawet do 14 godzin.

Wszystko szło po mojej myśli. Wieczorem przedostatniego dnia testu udało mi się dojechać do oddalonych o 35 kilometrów Koluszek i połączyć Kangoo do gniazdka. Ładowarka nie wyświetliła żadnego błędu, na desce rozdzielczej pojawił się komunikat o ładowaniu i zakładany czas do ukończenia.

Następnego dnia, po pełnym naładowaniu akumulatorów, Kangoo ZE czekał ostateczny test - wrócić do Warszawy bez pomocy lawety ani holowania.
Początek nie był różowy. Nawigacja (w telefonie, bo ta w Kangoo nie działała) pokazała odległość 113 km, a komputer pokładowy już tylko 108 km. Mając nadzieję, że tym razem nie zmaleje on dwukrotnie podczas jazdy, postanowiłem stosować “hard ecodriving” i jazdę maksymalnie 80 km/h.

Pierwsze przebyte kilometry nie dawały powodów do radości, gdyż w chwilę zasięg zmalał o 10 kilometrów. To mnie zmotywowało do jeszcze wolniejszej jazdy i ustawienia ograniczenia prędkości do 60 km/h i próbowania jazdy jak najbardziej jednostajnej.

Po kilkunastu kilometrach metoda okazała się skuteczna i dojazd do Warszawy wydawał się realny. Przez kilkadziesiąt kilometrów zasięg nie malał, a komputer pokładowy przeliczał możliwości i chyba sam nie dowierzał.

Moje nadzieje ukończenia testu zmalały podczas dojechania do Rawy Mazowieckiej, gdzie na 30 kilometrów musiałem skorzystać z drogi ekspresowej S8. Dla płynności ruchu przyspieszyłem do 80 km/h, co odbiło się na zasięgu. Mając przed sobą 75 km, zasięg wynosił około 90 km i szybko malał. Po zjechaniu w miejscowości Mszczonów kolejny raz narzuciłem większe ograniczenie prędkości - tym razem zaledwie 50 km/h.

Ostatnie kilometry były bardzo stresujące, lecz dzięki mniejszemu natężeniu ruchu i większej płynności jazdy, samochód jechał znacznie lepiej, a zużycie kWh było coraz niższe. Po ponad 2 godzinach jazdy, średniej prędkości dokładnie 50 km/h i przebytych łącznie 122 km, dojechałem i miałem nadal zasięg 13 km.
Kilka stresujących dni testowania Kangoo ZE nie przekonały mnie do tego samochodu. Auto nie wydaje mi się mieć racji bytu, gdyż w warunkach drogowych auto ma bardzo niski zasięg, a ładowanie baterii jest bardzo długie.

Gdyby ten samochód miał być wykorzystywany w firmie, musiałby dostarczać artykuły jedynie do miejsc gdzie mógłby się podczas postoju ładować, gdyż w każdym momencie istniałaby ewentualność niedojechania do następnego celu. Dodatkowo każda noc to jednorazowe, przynajmniej 10 godzinne ładowanie.

Nie wydaje mi się, by wersja ZE była konkurencyjna dla silników tradycyjnych, nawet biorąc pod uwagę koszty eksploatacji. W teorii koszt przejechania 100 km to zaledwie 6 zł, a jeśli byśmy korzystali wyłącznie ze stacji darmowego ładowania, analogicznie jeżdżenie byłoby darmowe.

Jednak chcąc zakupić ten samochód musimy sporo dopłacić. Ceny startują od 98 277 zł (79 900 zł bez VAT) za wersję 2-osobową. Wersja Maxi, jak testowy egzemplarz, to wydatek już 109 470 zł (89 000 zł bez VAT). Do tej ceny należy doliczyć leasing akumulatora w cenie 360 zł miesięcznie. Dla porównania, Kangoo z silnikiem diesla to koszt 45 tysięcy mniej - od 53 550 zł za wersję 2-osobową i od 69 100 zł za wersję Maxi.

Tekst i zdjęcia: Michał Śniadek
Plusy
  • baterie nie zmniejszają pojemności
  • wszystko tak samo jak w “zwykłym” Kangoo
Minusy
  • bardzo niski zasięg
  • bardzo wysoka cena
  • konieczność codziennego ładowania przez 10 godzin
  • brak szybkiego ładowania
  • nieprecyzyjny wskaźnik zasięgu
  • brak kabla do darmowych stacji ładowania
  • dodatkowy leasing 360 zł miesięcznie za akumulatory
  • kiepskie wygłuszenie
Pomiary zużycia energii
  • 13,1 kWh (Koluszki -> Warszawa, śr. 50 km/h, 122 km)

Może cię zainteresuje:

Dane techniczne:

Silnik i napęd:
  • Typ: elektryczny
  • Moc maksymalna: 60 KM przy 12000 obr./min.
  • Max. moment obrotowy: 226 Nm
  • Liczba cylindrów: n/d
  • Objętość skokowa: n/d
  • Skrzynia biegów: bezstopniowa, CVT
  • Typ napędu: na przednią oś
Masy i wymiary:
  • Masa własna: 1628 kg
  • Stosunek masy do mocy: 27,13 kg/KM
  • Długość: 4666 mm
  • Szerokość: 1829 mm
  • Wysokość: 1802 mm
  • Rozstaw osi: 3081 mm
  • Pojemność bagażnika: 550 l / 2500 l
Osiągi:
  • 0-100 km/h: 22,4 sekundy
  • 0-200 km/h: n/d
  • 0-300 km/h: n/d
  • Czas na 1/4 mili: brak danych
  • Prędkość maksymalna: 130 km/h
Spalanie i emisja CO2:
  • Zużycie paliwa - miasto: n/d
  • Zużycie paliwa - trasa: n/d
  • Zużycie paliwa - cykl mieszany: n/d
  • Emisja CO2: 0 g/km
  • Pojemność zbiornika paliwa: n/d
Akumulator i ładownie:
  • Rodzaj baterii: Litowo-jonowa
  • Napięcie znamionowe: 398 V
  • Pojemność akumulatora: 22 kWh
  • Masa akumulatora: 260 kg
  • Czas ładowania (3 kWh): 6-9 h

Galeria zdjęć:

[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
[2013] Renault Kangoo ZE - nasz test
Nowy komentarz

Musisz być zalogowany aby móc komentować.

Komentarze

Brak komentarzy.

Komentarze facebook
Nasi partnerzy