Zaprezentowane zostało w zeszłym roku i ma za zadanie konkurować z BMW serii 1. Dziś testujemy najmocniejszą seryjną odmianę A3, wyposażoną w benzynowy silnik 1.8 TFSI o mocy 180 koni mechanicznych.

Gdy w 1996 roku Audi wprowadziło na rynek A3, stworzyło segment aut kompaktowych, będących samochodami premium. W ciągu 17 lat produkcji model doczekał się już trzech generacji, a niedawno, w lipcu 2013 roku zjechał z taśmy trzymilionowy egzemplarz.

Najnowsza generacja auta została zaprezentowana w zeszłym roku. Audi, oprócz standardowego 3- i 5-drzwiowego hatchbacka, jest dostępne jako sedan oraz sportowy model S3 o mocy 300 koni mechanicznych. Wcześniej A3 oferowany był również jako kabriolet oraz supersportowe RS3, które potrafiło rozpędzić auto do setki w zaledwie 4.7 sekundy.

My skupimy się na bardziej praktycznej odmianie 5-drzwiowej, czyli A3 Sportback. Jest to bardziej praktyczny wariant dzięki dodatkowej parze drzwi. Wymiary nie uległy zbyt dużym zmianom – jest o ok. 70 cm dłuższy i minimalnie szerszy i wyższy.

Jeśli chodzi o wygląd, to nowe Audi niesamowicie przypadły mi do gustu i nie tylko dlatego, że sam jestem właścicielem jednego. Podczas tygodniowego testu wiele razy usłyszałem przez szybę „Patrz jakie auto!” czy „Niesamowite Audi” od osób przechodzących obok. Obok tego auta nie da się przejść obojętnie. Agresywna linia nadwozia, 18-calowe felgi i ten niesamowity czerwony kolor, to powody czemu na widok przejeżdżającej A3 ludzie odwracają głowę. Samochód wyróżnia się z tłumu wszędzie gdzie się tylko pojawi. W sumie jedyne miejsce gdzie jego blask był gorszy to parking Audi, gdy stał obok błękitnego Audi R8 V10, a kawałek dalej przyciągały uwagę dwa Porsche.

Nadwozie zaprojektowane przez Dany’iego Garanda szokuje swoim pięknem, chodź opinie na jego temat są podzielone. Mówi się, że wszystkie modele niemieckiej marki są praktycznie takie same, ale to problem wielu producentów. Na pierwszy ogień można wziąć nawet BMW, gdzie tylnych lamp modeli 3, 4 i 5 nie jestem w stanie odróżnić.

Z przodu auto prezentuje się elegancko i prestiżowo. Głównie w dzień, gdy palą się jedynie diodowe paski wokół reflektorów. Ogólna bryła jest utrzymana w klasycznych proporcjach, bez udziwnień. Z tyłu auto wydaje się bardziej poważne, głównie poprzez ściętą do góry linię lamp.

W środku możemy poczuć się jak na auto klasy Premium przystało. Wnętrze jest stonowane i ekskluzywne. Wszystkie rzeczy są na swoim miejscu, czytelne i przyjazne obsłudze. Najważniejsze przyciski są umieszczone w centralnej części, ładnie wkomponowane w całość, a pozostałe funkcje obsługuje się poprzez system MMI Touch i cienki ekran, który wysuwa się z deski rozdzielczej.

Audi A3 w pakiecie S-Line oferuje bardzo wygodne fotele z elektryczną regulacją ustawienia. Muszę przyznać, że poziom regulacji jest niesamowity. Oprócz standardowego ustawienia góra-dół i przód-tył, znajdziemy również regulację ud oraz wałek pod lędźwie. Niemożna również zapomnieć o możliwości wydłużenia foteli poprzez specjalną dokładkę. Wszystkie opcje są przydane, szczególnie przy dłuższej podróży.

Ogólna pozycja za kierownicą jest dobra. Widoczność nie jest przez nic ograniczana. Narzekać mogą jedynie osoby wysokie, takie jak ja, na pozycję prawej nogi, której ułożenie jest wygodne jedynie przy wciśniętym gazie w podłogę.

Z tyłu miejsca jest dużo, nawet dla wymagających, głównie dzięki zwiększonemu rozstawowi osi o 39 mm. Bez problemu zmieszczą się osoby wyższe niż 180 cm. Pomimo, że samochód jest przystosowany do przewożenia pięciu osób, to wygodnie będzie już jedynie czterem z powodu wysokiego tunelu środkowego. O ile jego obecność jest uzasadniona przy napędzie na cztery koła, tak w wersji z napędem FWD jest już trochę zastanawiająca.

Jako, że auto zwiększyło swojego wymiary, zwiększył się również jego bagażnik. Pojemność wzrosła z 365 l, do 380 l w stosunku do wersji 3-drzwiowej. Po złożeniu tylnej kanapy ładowność wzrasta do 1220 l, a podłoga jest płaska i jej ustawienie może być na dwóch wysokościach.