Honda CR-V 1.6 i-DTEC – porównanie wersji z silnikiem diesla
Komentarze
Michał Śniadek Redaktor Naczelny
29 kwietnia 2016

Niedawno publikowaliśmy recenzję odświeżonej Hondy CR-V w wersji Lifestyle z 2-litrowym silnikiem benzynowym. Tym razem postanowiliśmy sprawdzić pozostałe wersje napędowe, czyli nową jednostkę 1.6 i-DTEC, dostępną w dwóch wariantach mocy – 120 KM i 160 KM.

Gdy pod koniec 2014 roku Honda wprowadziła poliftową wersję CR-V, odświeżyła również gamę jednostek napędowych. Z oferty zniknął 2.2-litrowym diesel o mocy 150 KM, a w jego miejscu pojawił się nowy o mniejszej pojemności.

Ten zabieg został wymuszony na władzach Hondy, głównie z powodów ekologicznych. Duża jednostka nie spełniała rygorystycznych wymogów Euro6. Z drugiej strony, importowanie modelu z dużym silnikiem wiązało się z dodatkowymi opłatami od pojemności, które obowiązują od 2 litrów wzwyż. Opłata nie jest mała, gdyż wynosi aż 19% od wartości samochodu.

13

Ekologia ekologią – no one cares, więc przejdźmy do drugiej części, czyli do ceny. Honda CR-V względem wersji przed faceliftingiem jest tańsza. Sporo tańsza. Teraz decydując się na mniejszy silnik zapłacimy aż o 18 tysięcy mniej.

SUV to jednak segment, na który nie decyduje się każdy. Cena bazowa, wynoszącą 112 tysięcy, jest nadal wysoka i CR-V nie zyska nagle nie wiadomo jakiej sprzedaży. Różnice w cenie można jednak przeznaczyć na wyższy pakiet wyposażenia.

W dzisiejszym zestawieniu pojawiły się dwa – Lifestyle i Elegance. Wersja Elegance to drugi poziom wyposażenia (z czterech). Dopłata do niego wynosi aż 8900 zł, lecz względem wersji podstawowej otrzymujemy bardzo dużą ilość dodatkowych elementów – czujniki parkowania, kamerę cofania, automatyczne światła z czujnikiem zmroku, światła przeciwmgielne, a w środku m.in. 7-calowy wyświetlacz Honda Connect i skórzaną kierownicę.

Za dopłatą kolejnych 9100 zł otrzymujemy wersję Lifestyle. Tutaj zmiany widać już na pierwszy rzut oka. Z zewnątrz w oczy rzucają się przednie reflektory ksenonowe, większe, 18-calowe felgi o ciekawym wzorze, przyciemnione tylne szyby i relingi dachowe. W środku znalazło się miejsce dla lepszego systemu audio, elektrycznej regulacji odcinka lędźwiowego w przednich fotelach oraz skórzanej tapicerki.

W obu wspomnianych wersjach występuje wyposażenie opcjonalne. W naszym teście pojawiła się jedna z opcji – nawigacja Garmin wraz z odtwarzaczem CD ukrytym pod wyświetlaczem, które otrzymujemy za dopłatą 2000 zł.

W moim poprzednim teście CR-V poświęciłem dużo miejsca systemowi Honda Connect i wspomniałem, że bazuje on na Androidzie. W standardzie jest to bardzo elastyczny system operacyjny wykorzystywany głównie w smartfonach i tabletach, który można dostosować indywidualnie. Jednak nie tutaj.

Nie mamy możliwości instalowania aplikacji poprzez znany użytkownikom Google Play, a instalowanie poprzez USB zostało zdezaktywowane. Oznacza to, że nie możemy zainstalować przydatnych aplikacji takich jak Yanosik czy korzystać z wbudowanej nawigacji Google Maps.

Honda wymusza na nas korzystanie z ich “sklepu z aplikacjami” oraz korzystanie jedynie z autoryzowanej nawigacji Garmin. Do mnie cena 2 tysięcy złotych za aplikację w żaden sposób nie przemawia, nawet jeśli gratis dostajemy bajerancki wysuwany ekran w ukrytym miejscem na CD.

04

Podczas pierwszego spotkania z nową jednostką Hondy zostałem pozytywnie zaskoczony. Spodziewałem się, że znacznie mniejsza jednostka nie będzie sobie radziła z tak pokaźnych gabarytów SUV-em. W końcu CR-V waży z kierowcą 1700 kg.

Jednak auto nawet w słabszej konfiguracji o mocy 120 KM bez większego wysiłku napędza samochód i rozpędza go do prędkości autostradowych. Pierwsza “setka” nie pojawia się zbyt szybko – potrzeba na to ok. 11 sekund, lecz wskazówka prędkościomierza odchyla się aż do 180 km/h.

Decydując się na mocniejszy wariant, oprócz dodatkowych 40 KM mocy, dostajemy również napęd na wszystkie koła. Samochód staje się dzięki temu praktyczniejszy i bardziej stabilny w zakrętach. Ciekawiej prezentują się również osiągi. Wskazówka prędkościomierza dążąc do pierwszych 100 km/h przesuwa się o sekundę szybciej, a także wychyli się dalej – do około 200 km/h.

Przy bezpośrednim zestawieniu obu wersji, różnica nie jest jednak mocno wyczuwalna. Jest to spowodowane głównie większą masą i innym napędem w mocniejszym wariancie. Słabszy wariant z napędem wyłącznie na przednią oś jest bardziej podsterowny w zakrętach, lecz nadrabia wrażeniami z jazdy, gdyż wydaje się być szybszym niż na papierze. 160-konną wersją jeździ się natomiast znacznie pewniej. Zachowuje się ona na drodze (i poza nią) znacznie bardziej przewidywalnie.

27

Niemalże w każdym wypadku, gdy zestawiam dwa silniki o różnych mocach i tej samej pojemności, w kwestii spalania wygrywa ta mocniejsza. Jest to spowodowane tym, że musi włożyć mniej wysiłku w ten sam efekt, co bezpośrednio przekłada się na niższe spalanie. W przypadku tego testu porównawczego było inaczej z powodu różnic w napędzie.

Bazowa wersja o mocy 120 KM w mieście mimo największych starań nie potrafiła zużyć więcej niż 7 litrów na sto kilometrów, a na bocznych drogach średnie zużycie wyniosło już tylko niecałe 5 litrów. Jadąc nim na autostradzie również pojawiły się powody do radości, gdyż jadąc ze średnią prędkością około 140 km/h spalanie wyniosło jedynie niewiele ponad 7 litrów.

Mocniejsza i cięższa wersja 160-konna również nie wypadła źle. Wartości jednak są nieco wyższe. W mieście spalanie wyniosło już bliżej 7,5 litra na każde sto kilometrów, a w trasie liczyć możemy na 5,3 l / 100 km. Podczas jazdy na autostradzie CR-V zużyło niecałe 8 litrów.

12

Przy bezpośrednim zestawieniu i bliższym poznaniu, odnajdujemy sporo różnic w dwóch autach, które na pierwszy rzut oka wydają się być identyczne. Mocniejsza, 160-konna wersja silnika 1,6 D-TEC w połączeniu z napędem na wszystkie koła jest lepszym wyborem, gdy planujemy często poruszać się po mniej utwardzonych drogach. Jeśli jednak zamierzamy jeździć po mieście lub w trasie, napęd na obie osie okazuje się zbędny i w zupełności wystarczy nam 120-konna wersja z napędem tylko na przednią oś, która odwdzięczy się przy okazji rzadszym odwiedzaniem stacji paliw.

W kwestii wyposażenia, wszystko jest zależne od budżetu. Naturalne jest, że bogatsza wersja wypada lepiej, jednakże należy się zastanowić czy oferowane wyposażenie w wyższym pakiecie jest nam potrzebne. Osobiście skłoniłbym się ku wersji Lifestyle, głównie z powodu ksenonowych reflektorów przednich, dających znacznie lepszą widoczność, gdy zapadnie zmrok oraz lepszemu systemowi audio z subwooferem.

Jeśli nie planujesz zakupu najwyższej i wszystko-mającej wersji wyposażenia Executive, odradzam zakup opcjonalnej nawigacji z powodu bardzo wysokiej ceny.

Tekst i zdjęcia: Michał Śniadek

Nasi partnerzy