Nie będę ukrywał – Passat GTE zrobił na mnie piorunujące wrażenie i byłem zadziwiony jaki to dobry samochód. Jednakże w połowie testu cały czar tego samochodu prysł. Podczas zwykłego przejazdu w centrum Łodzi, auto po prostu przestało działać. Objawiło się to w postaci błędu skrzyni biegów, która podczas spokojnej jazdy samoczynnie zdecydowała, że zacznie przyspieszać jakbym miał pedał gazu w podłodze. Po chwili samochód zorientował się co jest grane i odłączył całą jednostkę benzynową, pozostawiając mnie wyłącznie z silnikiem elektrycznym i ograniczoną mocą.

Na ekranie głównym pojawiły się przeróżne błędy, podobnie jak pomarańczowe diody zza kierownicy. Auto byłoby całkowicie niezdolne do bezpiecznego zatrzymania na poboczu, gdybym miał rozładowane akumulatory. Te na szczęście miały nieco odzyskanej energii i pozwoliły na znalezienie bocznej uliczki zamiast stać na 3-pasmówce jak wcześniej.

Po wyłączeniu samochodu i jego ponownym uruchomieniu wszystko działało jak należy. Najbardziej zdziwiło mnie, że zniknęły wszystkie komunikaty, a system komputerowy nie był w stanie poinformować mnie o czymkolwiek. Zupełnie jakby nic się nie stało, a jedyne co przypominało mi o zdarzeniu była ikonka Check Engine.

Po niezbyt szczęśliwym zakończeniu piątego dnia testu, przez kolejne dwa dni Volkswagen Passat GTE sprawdzał się bardzo dobrze, zupełnie jakby to wszystko to był tylko zły sen. Miał pełną moc układu napędowego, skrzynia płynnie zmieniała przełożenia, a układ hybrydowy działał jak należy – przełączał silniki w zależności od sytuacji, odzyskiwał energię itp.

Gdy myślałem, że nic więcej nie może się stać, ostatniego dnia testu samochód znów się popsuł. Tym razem nie chciał mnie rozbić na pobliskim drzewie blokując pedał gazu, lecz wystąpił błąd ze skrzynią biegów DSG. Przeciągała ona obroty aż do czerwonego pola, jakby przestało działać jedno z dwóch sprzęgieł. Po chwili, podobnie jak kilka dni wcześniej, odłączony został silnik benzynowy i miałem do dyspozycji wyłącznie silnik elektryczny.

Ponowne uruchomienie nie działało w tym wypadku. Auto było sprawne przez kilka kilometrów, a następnie znów wszystko powracało i tak w kółko. Samochód był niezdolny do samodzielnej jazdy.

Volkswagen Passat GTE – zdjęcia z naszego testu

1
2
3
PODSUMOWANIE TESTU
Osiągi i zużycie paliwa
9
Przestrzenność i komfort
9
Cena i wyposażenie
6
Nowoczesność
9
Właściwości jezdne
8
  • Norbert

    mój znjomy miał passata 2.0 TDI (firmowy) psuł mu się notorycznie (klima, wspomaganie etc). Teraz firma (o zgrozo) jeździ mondeo. Innemy znajomemu po 60tyś km padł 1.8 TSI w Yeti… tyle historii o silnikach TSI a ludzie dalej kupują VAGi…. ech… taki mamy elektorat…

  • Addam44

    Po prostu Vag-przeciez tak samo traktuja klientow w calej Europie ktorzy chcieli odszkodowanie z Dieselgate.