Jeśli teraz ktoś dowiedziałby się, że jakieś nowe auto bez większych zmian będzie produkowane przez 25 lat i nadal będzie rozchwytywane, zapewne by nie wytrzymał ze śmiechu. Kiedyś tak było można i idealnym przykładem jest Mercedes Klasy G, produkowany w niezmienionej formie od 1989 roku.

Historia kultowej G-klasy sięga dalej, gdyż aż do lat 70’. To właśnie wtedy Mercedes zaczął projekt lekkiego terenowego auta dla niemieckiego wojska. Początkowo miało ono być tylko dla armii, lecz gdy rząd niemiecki postanowił wybrać Volkswagena Iltisa, Mercedes zaczął szukać klientów gdzie indziej i wprowadził model do salonów.

Oficjalna premiera tego kultowego już auta, nastąpiła w 1979 roku, a tak jak wspomniałem na początku, w bieżącym roku Klasa G obchodzi swoje 25-lecie. To właśnie dziesięć lat później zaprezentowano ulepszoną wersję, oznaczoną nazwą wewnętrzną W463. Wraz z nową generacją, której minimalnie poprawiono wygląd, wprowadzono stały napęd na cztery koła i elektrycznie sterowane blokady dyferencjałów.

Dwa lata temu G Klasa przeszła facelifting. Dostosowano model do dzisiejszych standardów i zamontowano tutaj nierzucające się w oczy światła do jazdy dziennej i nowe lusterka. Odświeżono znacząco wnętrze i teraz jest ono niemalże takie jak w najwyższych limuzynach marki.

G Klasa to jedno z tych aut, które rzucają się w oczy gdzie tylko się zjawią. Jako, że ma 4,66 metra długości, niemal 2 metry wysokości i nieco ponad 2 metry szerokości, na drogach niesie postrach. Na parkingach zajmuje półtora miejsca, a na te podziemne lepiej nie wjeżdżać, bo można nie wyjechać. Kanciate, pełne przetłoczeń nadwozie wygląda w dzisiejszych czasach dość oldschoolowo i nie jeden może ten samochód nazwać starym.

W tym samochodzie postawiono na klasyczne i sprawdzone rozwiązania niemalże w każdym możliwym miejscu. Przykładowo, drzwi nie są idealnie spasowane z karoserią. Konstrukcję zamków widać przez szczeliny, a zawiasy są ogromne. By je otworzyć należy wcisnąć mały przycisk i pociągnąć, a by je zamknąć należy porządnie nimi walnąć. To samo tyczy się drzwi bagażnika, które najlepiej otwierać całe, bo nie chcielibyście poczuć na sobie (tak jak ja) siły ich uderzenia podczas stania na pochyłym terenie.

Wnętrze najnowszej odmiany klasy G może być szokiem dla kogoś kto nie zna tego auta. Luksus, niczym w dobrze wyposażonej klasie E, nijak pasuje do kanciatego nadwozia. To właśnie z E-Klasse pochodzi też większość elementów – ekran sytemu multimedialnego, wykończenie foteli, wielkość przycisków i przełączników konsoli centralnej jest żywcem przeniesione z mniejszego modelu.

Pozycja za kierownicą w Gelendzie jest bardzo wysoka. Na wszystkich patrzymy z góry niczym kierowca ciężarówki, co przekłada się na bardzo dobrą widoczność przez przednią oraz boczne szyby. Widoczność do tyłu jest jednak mocno ograniczona przez koło zapasowe, umiejscowione klasycznie na klapie bagażnika. Mercedes chciał ułatwić manewrowanie dając kamerę cofania, lecz ta jest tak niefortunnie umiejscowiona, że chyba lepiej by było gdyby jej w ogóle nie było. Oczywiście jako, że jest niemal na dachu, trudno jest ją ubrudzić nawet podczas jazdy w terenie, lecz obraz jaki daje jest bardzo nieprecyzyjny.

By zająć jak najlepszą pozycję, Mercedes oferuje elektrycznie regulowane fotele w wielu płaszczyznach, elektrycznie regulowaną kierownicę w dwóch płaszczyznach, a nawet regulowane elektrycznie zagłówki. Same fotele są idealne do codziennej jazdy, a nawet w dłuższe trasy. Oprócz nieziemskiej wygody są one również podgrzewane i wentylowane. Testowany egzemplarz był wyposażony w skórzaną tapicerkę Designo, która oprócz ładnego wyglądu jest bardzo przyjemna w dotyku.

Oprócz tego na pokładzie znajdziemy nawigację, zestaw audio firmy Harman & Kardon, aktywny tempomat czy klimatyzację by umilić sobie podróż. Nie zabraknie również miejsca na małą butelkę w tunelu środkowym czy siatki pod deską rozdzielczą, a do trzymania się podczas jazdy w terenie, pasażer ma do dyspozycji specjalny uchwyt.

Jeśli chodzi o tylną kanapę, to byłem zaskoczony, gdy pierwszy raz tam usiadłem. Mimo, że G Klasa wydaje się olbrzymia z zewnątrz, to miejsca z tyłu jest bardzo mało. Wyższe osoby mogą mieć nawet problem ze zmieszczeniem nóg, tak by nie uderzać w fotel kierowcy czy pasażera.