W dzisiejszych czasach zarówno mężczyźni jak i kobiety zwracają uwagę przede wszystkim na ekstrawaganckie i rzucające się w oczy auta twierdząc, że tylko takie są coś warte. Co się stanie jednak, jeżeli skusimy się na randkę z niewinną i cichą Skodą Citigo?

Pierwsze wrażenia z autem najlepiej opiszą myśli – “rzeczywiście niewielkie, ale w sumie ładne” i po chwili – “ale tylko z przodu…”. Frontowe reflektory mają naprawdę ładny kształt, dobrze dopasowujący się do grilla oraz odstającego u dołu zderzaka, który świetnie dodaje Citigo sportowego charakteru i zadziorności.

Obchodząc dalej samochód niestety nie jest już tak dobrze – od boku jest dosyć “kanciasto”, a tylny zderzak jest stanowczo za szeroki i zbyt łagodnie wykończony. Lampy pod względem kształtu także nie prezentują się dobrze i zupełnie nie pasują do tych z przodu. Wrażenie poprawia jednak wściekły czerwony kolor w połączeniu z czarnymi felgami oraz przyciemnianymi tylnymi szybami.

Warto dodać, że najnowszy model Citigo już w wersji Style wyposażony jest w światła dzienne LED oraz światła przeciwmgielne w standardzie, gdzie poprzednia wersja auta niestety nie mogła się tym pochwalić.

Ogólny wygląd wnętrza można zaliczyć na plus. Jest on bardzo minimalistyczny i nienachalny. Duży udział mają w tym nieosłonięte fragmenty drzwi w kolorze nadwozia oraz białe, boczne słupki, świetnie wkomponowane w pozostałe elementy w ciemnym kolorze. Zegary są proste i czytelne, a deska rozdzielcza jest bez zbędnej ilości przycisków, dzięki czemu nie czujemy się jakbyśmy pilotowali Boeinga 787. Jeśli wybierzemy się w dalszą podróż, doskwierać będzie brak podłokietnika.

Największą zmianą, przeprowadzonego pod koniec 2016 roku małego liftingu, jest zmieniona konsola centralna. Teraz otrzymujemy skromnej wielkości wyświetlacz, który jest naprawdę czytelny i banalny w obsłudze. Choć na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że jest dotykowy, to jednak jego obsługa jest za pomocą klasycznych przycisków na dole oraz opcjonalnie gałki po prawej stronie. System ten w głównej mierze posłuży nam do odtwarzania muzyki, sterowania radiem czy ustawiania systemu audio.

W małym systemie inforozrywki próżno jest szukać nawigacji. Tutaj należy się ukłon Skodzie – znaleźli na to świetne rozwiązanie w postaci umieszczonego nad kokpitem uchwytu na telefon. Przy maksymalnym rozstawie ramion, jest on w stanie utrzymać naprawdę duży smartfon. Za nim znajdziemy port USB do podłączenia ładowarki, a jedynym minusem jest brak możliwości ustawienia urządzenia poziomo, co w pewnym stopniu ogranicza możliwości.

Przednie fotele są zadowalająco wygodne, nawet pomimo zintegrowanego zagłówka, niczym w samochodach rajdowych. Na dużą uwagę zasługuje system dostosowywania ich do kierowcy, który pozwala nawet osobie o nikłym wzroście usiąść na tyle wysoko, by dotykać głową przedniej szyby.

Wsiadając do środka nie wierzyłem, że w tak małym aucie tego segmentu znajdzie się tyle miejsca. Z tyłu bez problemu mogą podróżować dwie dorosłe osoby i będą one miały do dyspozycji na tyle dużo przestrzeni, że nie będą musiały miażdżyć sobie kolan o przednie fotele, ani zginać karku przez dach.

Wnętrze Skody Citigo należy pochwalić za wykorzystanie każdego centymetra. W środku znajdziemy ogromną ilość siateczek, chwytaków oraz haczyków, które mają nam ułatwić organizację miejsca w samochodzie. W plecionce z boku foteli możemy spokojnie trzymać telefon czy długopisy. Haczyk, możliwy do wysunięcia ze schowka pasażera, docenią z pewnością kobiety, ponieważ został stworzony z myślą o damskich torebkach. Na pochwałę zasługuje także chwytak na bilety parkingowe po lewej stronie szyby, dzięki któremu nie musimy martwić się o mandat od złowrogiej straży miejskiej, gdyby ten pod wpływem drgań tektonicznych gdzieś zaginął.

Choć wiele osób mogłoby uznać to za niemożliwe, to jednak w Citigo znalazło się miejsce na bagażnik o pojemności 251 litrów, który po złożeniu tylnej kanapy zwiększa się o kolejne 708 l, co daje łącznie aż 959 litrów. Sporym mankamentem przy tej opcji jest jednak to, że podłoga nie jest wtedy równa, co znacząco utrudnia zapakowanie większej ilości bagaży.

Przedstawiona objętość pozwala na zmieszczenie sporej ilość toreb, plecaków czy nawet małych walizek. Niestety kształt kufra jest dość niekomfortowy – jest krótki, wąski i bardzo wysoki, przez to, że pod spodem umieszczone zostało miejsce na koło zapasowe i zestaw narzędzi.

Warto zaznaczyć, że przy załadunku bagażu musimy uważać, aby nasze rzeczy nie były zbyt wyrosłe, ponieważ zahaczać będą o ręczną półkę. Trochę posiłujemy się również przy podnoszeniu cięższych rzeczy, gdyż próg niższym osobom może sięgać mniej więcej do a nawet pasa. Jednak mimo wszystko bagażnik można zaliczyć do jednych z dużych plusów tego auta.