Organizując test Citigo Monte Carlo byłem przekonany, że otrzymam czerwony egzemplarz z czarnymi dodatkami z czego słyną Skody tej serii. Testowy model był jednak cały czarny z szarymi dodatkami i moim zdaniem w tej konfiguracji jest ciekawszym wyborem.

Producenci od wielu lat oferują klientom różne edycje specjalne swoich samochodów, by dać możliwość wyróżniania się wśród innych użytkowników dróg. Można je podzielić na dwa rodzaje – takie, które wprowadzają zmiany mechaniczne i wizualne oraz takie, które ograniczają się wyłącznie do innego wyglądu.

Wersja Monte Carlo w ofercie Skody zawsze wprowadzała jedynie inny wygląd zewnętrzny oraz wewnętrzny pojazdu i tak też jest w przypadku małego Citigo. Próżno szukać tutaj mocniejszego silnika i lepszych osiągów, pomimo nazwy, która jest hołdem dla sukcesów marki w rajdach.

Najwięcej zmian widać na zewnątrz pojazdu. Auto zostało nieco obniżone, a także doposażone o dodatkowy spoiler w przednim zderzaku oraz na klapie bagażnika. Całość uprzyjemniają przyciemnione szyby oraz specjalny wzór 15-calowych felg, które za dopłatą 2500 złotych można wymienić na 16-calowe, na których jeździł testowy egzemplarz.

W standardzie modele Monte Carlo występują w czerwonym kolorze nadwozia i takie najczęściej możemy spotkać na drogach czy w materiałach promocyjnych producenta. Jednakże ostatnie słowo ma tutaj klient. Każdy model Skody w tej edycji specjalnej posiada ograniczoną paletę kolorów, a w przypadku Citigo mamy do wyboru tylko cztery barwy.

Główną jest wspomniana Czerwień Tornado, która nadaje największego sportowego charakteru. Przecież nie od dziś wiadomo, że “czerwone jest szybsze”. Decydując się na ten lakier nie dopłacamy ani złotówki, lecz inaczej jest z pozostałą trójką. Niemetalizowany lakier biały (Candy) to dopłata 500 zł, a czarna perła i metalizowany srebrny to koszt 1500 zł.

Zmian wizualnych nie mogło zabraknąć również w kabinie. Tutaj panuje czerń połączona z czerwonymi dodatkami, niczym w pełni sportowym samochodzie. Zmianie uległa tapicerka foteli, meszek skrzyni biegów oraz podsufitka, która jest teraz klimatycznie czarna.

Oprócz drobnych zmian estetycznych, sporą zmianą jest spłaszczona u dołu sportowa kierownica. Leży ona bardzo dobrze w dłoniach i prowadzenie auta wydaje się być sporo wygodniejsze w połączeniu z obniżonych zawieszeniem niż w standardowej wersji.

Mimo, że już o tym mówiłem podczas ostatniego testu Citigo, nie sposób nie wspomnieć o sporej ilości odsłoniętego metalu na drzwiach. Jest to coś, co dla wielu jest sporą wadą estetyczną, lecz w wersji Monte Carlo, nie jest tak zauważalne. Czarna perła dobrze zlewa się z czarnym wnętrzem i wygląda to spójnie. W przypadku jasnych kolorów nadwozia sytuacja może już wyglądać inaczej.