Octavia zawsze była dla mnie samochodem nijakim. Dopiero niedawno, druga generacja wniosła powiew świeżości, lecz nadal była za konkurencją. Niedawno miałem okazję testować najnowszą, trzecią generację auta i muszę przyznać, że jest o niebo lepiej.

Gdy zbliżał się ten test, wiedziałem, że będzie interesujący. Octavia to w końcu podstawa sukcesu Škody. Uznawana jest za bestseller, gdyż stanowi 41% całej sprzedaży marki. Auto weszło do produkcji w 1996 roku i powstały już trzy generację – drugą zaprezentowano w 2004 roku, a bieżącą w 2012.

Škoda Octavia trzeciej generacji wywołała szok u wszystkich. Auto zostało diametralnie przestylizowanie i wygląda nowocześniej i dynamicznie. Przednie lampy to chyba najlepiej wyglądający element z zewnątrz. Ich droższa wersja z czarnymi wstawkami wygląda fenomenalnie, a nawet agresywnie. Patrząc na to auto można się zastanowić „Czy to aby na pewno Škoda?”.

Auto zmieniło się również z tyłu. Mamy tam nowe, diodowe lampy, które są zaprojektowane klasycznie i układają się w typowy dla marki układ w kształcie litery C. Oczywiście nie zabrakło charakterystycznych dla nowych generacji czeskich aut, dwóch trójkątów pomiędzy linią lamp a pokrywą bagażnika. Tył samochodu to, jak mówi o nim marka, „kwintesencja porządku i precyzji”. Coś w tym jest, bo całość prezentuje się świetnie.

Gdy wejdziemy do środka jest jeszcze lepiej. Jasne, skórzane wykończenie, olbrzymi 8-calowy dotykowy ekran i świetne, czytelne zegary – poczuć można się niczym w samochodzie klasy Premium. Technologie, i nawet niektóre elementy, są zapożyczone z Audi A3/A4, co jeszcze bardziej intryguje. Porównując je do wcześniejszej generacji, teraz całość bardziej ergonomiczna i prezentuje się nowocześniej.

Testowany egzemplarz wyposażony został w wiele opcjonalnych gadżetów znanych z innych modeli grupy Volkswagen. Mamy tutaj m.in. elektrycznie regulowane fotele, asystent pasa ruchu czy system wspomagania parkowania. Porównując je z tymi z testowanego niedawno 2013 Audi A3 Sportback, trudno jest nawet zauważyć różnicę pomimo wielokrotnej różnicy w cenie.

Testowany egzemplarz wyposażony jest w silnik benzynowy TSI o mocy 180 KM. Jest najmocniejsza dostępna jednostka napędowa aktualnie dostępna w ofercie czeskiego producenta. Moc przekładana jest na przednią oś poprzez półautomatyczną skrzynie biegów DSG, a kierowca ma do dyspozycji dodatkowo łopatki przy kierownicy.

Muszę przyznać, że takie combo jest szokujące w tym samochodzie. Nie jest to auto, którym będziemy się ścigać, więc przyspieszenie „do setki” nie jest tutaj ważne. Warto zwrócić uwagę na elastyczność, które w tym aucie jest niesamowita. Nowa Octavia zbiera się bardzo szybko, szczególnie w moim ulubionym trybie „sport”. Wyprzedzenie innego pojazdu zajmuje może dwie sekundy i najchętniej cały czas jechałoby się lewym pasem drogi.

Jazda tym autem jest niesamowicie przyjemna. Octavia najbardziej lubi dynamiczną jazdę. Zakręty wręcz pochłania, szczególnie dzięki neutralnemu układowi kierowniczemu. Do dyspozycji kierowcy są cztery tryby jazdy: Normalny, Sportowy, Eco oraz Indywidualny. Zależnie od wybranego stylu zmienia się wiele elementów auta m.in. sterowanie silnikiem i skrzynią, moc wspomagania kierownicy czy ustawienia tempomatu.

Na pokładzie znajdziemy bardzo dużo elektronicznych systemów, które czuwają nad nami. W razie potrzeby auto samo wyhamuje przed przeszkodą, odpowiednio informując kierowcę, jak również będzie trzymać się między pasami na autostradzie. Podczas testu z żadnym z nich nie było problemów.

Mówiąc o elektronicznych systemach warto jeszcze raz wspomnieć o asystencie parkowania, w którego została wyposażona Octavia. Jest to bliźniacza technologia do tego znanego w Audi. Niby różnicy nie powinno być, lecz auto czasem „nie widziało” stojących grzecznie aut na parkingu i nalegało aby wjechać komuś w zderzak. Na szczęście system rozpozna reakcję kierowcy, w postaci zmiany przełożenia skrzyni biegów i będzie korygował próbę zaparkowania o wykrytą przeszkodę… do skutku.

Jeśli chodzi o kwestię bezpieczeństwa, czeski producent wyposażył samochód w standardzie w siedem poduszek powietrznych. Dodatkowo na pokładzie mamy niezliczoną ilość systemów elektronicznych, które cały czas czuwają nad tym co się dzieje wokół nas.

Czas przejść do tego o czym się nie rozmawia. Cena nowej Skody Octavii zaczyna się od 60 tysięcy złotych. Przy wyborze silnika 1.8 TSI oraz dołożeniu dodatków, w które wyposażony został testowany egzemplarz, kwota wzrasta dwukrotnie. Może i jest to dużo, lecz nadal nie jest zbyt wygórowana, bo u konkurencji za takie auto cena bazowa to 100 tysięcy, która dopiero później wzrasta dwukrotnie, a efekt mamy podobny jak tutaj.

Skoro mowa o dodatkach, których jest tu od groma, to należy wziąć na uwagę, że są one oferowane za śmiesznie niskie kwoty. Przykładowo gniazdo 230 V to wydatek 400 zł, sportowe zawieszenie – 500 zł, a elektronicznie sterowany fotel kierowcy z pamięcią ustawień wraz z fotelem pasażera to zaledwie 400 zł. To ostatnie w Audi A3 kosztuje bagatela 3230 zł, a niczym się nie różni.

Jeśli szukasz intrygującego sedana i nie stać Cię na samochody marki Audi czy Volkswagen lub nie chcesz po prostu przepłacać za znaczek, rozważ tę propozycję. Może i nie jest to samochód klasy Premium, ale cena jest dwa razy niższa przy pełnym wyposażeniu, wiele silników takich samych, a jakość wykończenia bardzo podobna. Więc skoro nie widać różnicy, to po co przepłacać?

Tekst: Michał Śniadek
Zdjęcia: Michał Ostrowski

Cena od: 59 950 zł
Cena testowanego egzemplarza: 120 560 zł

Plusy Minusy
  • Ładny wygląd
  • Niska cena wyposażenia opcjonalnego
  • Silnik 1.8 TSI ze skrzynią DSG świetnie się sprawdza
  • Olbrzymia ilość miejsca w środku
  • Pojemny bagażnik
  • Duża ilość miejsca w środku
  • Gniazdko 220 V
  • Wysoki tunel środkowy ogranicza ilość miejsca z tyłu
  • Nieprecyzyjny asystent parkowania

Skoda Octavia III Elegance 1.8 TSI – zdjęcia z naszego testu