Sportowe kombi to coś co od wielu lat jest popularne w Audi czy w BMW. Skoda też takowe ma i się tego nie wstydzi. Naszą redakcję odwiedziła niedawno Octavia RS Combi ze 184-konnym dieslem pod maską.

Kiedy pierwszy raz jeździłem nową Octavią był to egzemplarz o czarnym lakierze, z ciemnymi przednimi lampami i z ładnymi felgami. Gdy pominiemy fakt, że jest to kombi, na pierwszy rzut oka dzisiejszy samochód jest z zewnątrz identyczny. Nic bardziej mylnego.

Jest to sportowa wersja nowej Octavii, przez Czechów nazywana “RS”. Od zwykłej wersji odróżnimy ją emblematami w grillu i na tylnej klapie oraz czerwonym paskiem na tylnym zderzaku, który najlepiej prezentuje się z kolorem nadwozia właśnie takim jak w testowym egzemplarzu.

W środku również nie zabrakło dodatkowych znaczków i czerwonych akcentów, to przecież ulubiona część tworzenia sportowej wersji przez producentów. W środku emblemat RS zobaczymy na oparciach foteli oraz kierownicy, a czerwone wstawki otrzymały fotele, kierownica oraz lewarek skrzyni biegów. Do tego mamy oczywiście sportowe fotele przednie ze zintegrowanymi zagłówkami.

Wiele razy wspominałem, że uwielbiam połączenie czarnego i czerwonego, ostatnio przy teście Peugeota 208 GTi. Jest to wprost genialne zestawienie kolorów i tutaj również spisuje się świetnie. Wnętrze prezentuje się przyjemnie i pomimo małej ilości zmian wydaje się dużo bardziej sportowe od tego w standardowej wersji.

Wszystko jednak tylko w dzień. Czemu? Cóż, Skoda słynie z zielonego koloru, który wykorzystywany jest m.in. w podświetleniu wnętrza. Nie inaczej jest niestety w Octavii RS. Po zapadnięciu mroku i włączeniu świateł mijania zapala się istna paleta kolorów – biało-czerwone zegary, zielone podświetlenie ogólnych przycisków, żółte podświetlenie tych funkcjonalnych, białe podświetlenie od klimy i oczywiście niebiesko-czerwone barwy temperatur od klimatyzacji. Efekt? W tym wypadku beznadziejny.

Podczas testu aż pojechałem do najbliższego salonu Skody z pytaniem czy da się tego pozbyć. Jakby nie patrzeć to największa wada tego auta, a ogólnie Octavia RS bardzo mi się podoba. Odpowiedź niestety była do przewidzenia – samochód tak został zaprojektowany i nie ma mowy o zmianie barwy. Nawet specjalne zamówienie nie wchodzi w grę.

Muszę zaznaczyć, że wsiadając pierwszy raz do tego auta ucieszyłem się z małego szczegółu. Mówię o gnieździe USB, które nie zawsze występuje w samochodach testowych Skody i jest zastępowane gniazdem “Media IN”, w Octavii za dopłatą 150zł. Oczywiście jest do niego specjalny kabel, lecz jest on warty ponad 100zł na rynku, więc dziennikarze chętnie go “pożyczają” i niestety ulubionej muzyki nie da się słuchać.

Wspominając o audio, Skoda oferuje dysk wewnętrzny o pojemności ok. 10 GB, na który można wgrać swoje utwory z płyt CD, pendrive’a czy telefonu. Takie rozwiązanie jest bardzo wygodne i znane m.in. w modelach Audi. Podobny dysk miałem okazję sprawdzić w zeszłym roku podczas testu Audi A3 Sportback. Działa to bardzo dobrze i jest naprawdę przydatne.

Samo wnętrze auta nie różni się bardzo od tego ze standardowej wersji. Mamy wspomniane elementy ozdobne i sportowe fotele, lecz reszta to ta sama dobrze znana Octavia. Wszystko jest tam gdzie powinno być, a obsługa całego sprzętu jest banalnie prosta i intuicyjna. Do tego mamy wielofunkcyjną kierownicę, dzięki czemu większość rzeczy zrobimy bez odrywania rąk od niej.

Niestety jakość wykonania niektórych elementów zostawia wiele do życzenia. Plastiki są przeciętnej jakości, lecz ich spasowanie nie jest zbyt dobre. Podczas jazdy schowek w desce rozdzielczej potrafi się sam otworzyć przy nierówności na drodze, a znaczek “RS” na kierownicy opadł podczas zwykłej jazdy.

Przejdźmy teraz do najważniejszego i przyjemniejszego tematu. Auto dostępne jest w dwóch wersjach silnikowych. Mamy klasycznego benzyniaka i… no właśnie, w usportowionym aucie jest też diesel, co rzadko się zdarza. To właśnie z nim miałem okazję się nieco zaprzyjaźnić. Nie jest to byle jaki silnik, bo to dwulitrowa jednostka z turbo o mocy 184 koni mechanicznych. Dzięki wyposażeniu go w większą turbosprężarkę i zmienne fazy rozrządu, jednostka jest o 14 KM i 30 Nm mocniejsza od poprzedniej generacji Octavii RS.

Całość współpracuje tutaj ze skrzynią DSG, która niestety nie jest dobrym rozwiązaniem. Jest ona strasznie ślamazarna i czasem dochodzi się do wrażenia jakby “spała”. Przy postojach, dopiero po ok. sekundzie od wciśnięcia pedału gazu, zaczyna reagować. Przyspieszenie do “setki” wynosi tutaj 8.3 sekundy, czyli wolniej o 0.1s w przypadku skrzyni manualnej, lecz nadal nie jest to wolno jak na rodzinne kombi.

Podczas jazdy auto pozytywnie zaskakuje. Chętnie wchodzi na wyższe obroty, a “budzi się do życia” niemal z dowolnego zakresu obrotów. Podobnie jak testowana 180 konna wersja benzynowa, samochód bardzo lubi jazdę stricte dynamiczną. Chętnie wchodzi w zakręty, a wyprzedzenie innego auta nie jest tutaj problemem.

Nad nami panuje wiele systemów, lecz nie są one czymś co będzie nam przeszkadzać. Można rzec nawet, że tutaj te elektroniczne wspomagacze jedynie pomagają nam się utrzymać na drodze, a nie narzucają jak jechać.

Oprócz nich mamy również użyteczne gadżety. Najbardziej użytecznym jest chyba asystent parkowania równoległego i prostopadłego. Mająca długość 4.66 metra Octavia do krótkich samochodów nie należy i czasem zaparkowanie tego auta w sposób klasyczny nie jest proste. Dzięki temu systemowi staje się to o niebo prostsze i wygodniejsze.

Mimo ponad 180 koni pod maską, ten samochód wcale nie jest paliwożerny. Co prawda producent deklaruje granice 5 litrów, co niekoniecznie było wykonalne, lecz spalanie w trasie na poziomie 7,7 litra nie jest wynikiem złym. W mieście udało mi się osiągnąć 8,6 litra na 100 kilometrów, co również do najgorszych nie należy.

Podsumowując, nowa Octavia RS jest to auto godne polecenia. W tej wersji nie tylko jest to samochód szybki i świetnie się prowadzący, lecz również funkcjonalny i ekonomiczny. Gdy tylko będzie możliwość białego podświetlenia wnętrza chętnie kupię ten samochód.

Tekst: Michał Śniadek
Zdjęcia: Michał Śniadek, Michał Ostrowski

Cena od: 117 800 złotych
Cena testowego egzemplarza: 137 600 złotych

Plusy Minusy
  • Dobre osiągi przy niskim spalaniu
  • Bagażnik nie jest pomniejszony w żaden sposób względem bazowej wersji
  • Nieprzeciętny system audio od Canton
  • Zielone podświetlenie wnętrza w tym wypadku to kiepski pomysł
  • Jakość wykonania niektórych elementów
  • Automatyczna skrzynia biegów DSG kiepsko się spisuje

Skoda Octavia RS Diesel Combi – zdjęcia z naszego testu