Volkswagen Tiguan 2.0 TDI 4Motion – ogromna zmiana na lepsze
Komentarze
Michał Śniadek Redaktor Naczelny
14 lutego 2017

Jakiś czas temu miałem okazję spędzić tydzień z autem, o którym wszyscy mówią w samych superlatywach. Podczas testu okazało się jednak, że nie wszystko jest w nim bez zarzutu. Zapraszam do testu nowego Volkswagena Tiguana.

Historia Tiguana nie jest zbyt obszerna. Jest to jeden z najnowszych modeli w gamie Volkswagena. Jego pierwsza generacja zadebiutowała w 2007 roku podczas targów motoryzacyjnych we Frankfurcie. Auto bazowało na płycie podłogowej PQ35, którą dzieliło z m.in. ówczesnymi generacjami Audi A3 i Volkswagenem Golfem. a wyglądem przypominało połączenie Tourana z Golfem Plus w postaci średniej wielkości SUV-a.

Po ośmiu latach Volkswagen przedstawił wyczekiwanego następcę. Auto zostało całkowicie przestylizowane i ciężko jest znaleźć jakiekolwiek nawiązania do poprzednika. Usunięto wszelkie okrągłe kształty, które zostały zmienione na wyraźne przetłoczenia i ostre linie.

Auto najlepiej prezentuje się z opcjonalnymi światłami LED, które potrafią adaptować się do danej sytuacji. O co chodzi? Samochód rozpoznaje co się dzieje przed nim i potrafi tylko częściowo włączyć światła drogowe. To pozwala na doświetlenie wyłącznie prawej części drogi, gdy jedzie z naprzeciwka samochód, jednocześnie nie oślepiając jego kierowcy.

W środku nowy Tiguan wygląda niczym każdy inny model spod znaku VW. Wszystkie elementy są umieszczone dokładnie tak samo jak w najnowszym Passacie czy Golfie. Czy to źle? Niekoniecznie. Jest to sprawdzone rozwiązanie, które przekłada się na bardzo wysoką ergonomię i łatwość obsługi.

Kolejną rzeczą, o której nie można powiedzieć złego słowa w Tiguanie, jest jakość wykonania. Zastosowano tutaj plastiki wysokiej jakości, a ich spasowanie jest bardzo dobre. Nic nie skrzypi, nie lata i ciężko jest coś urwać. Niemalże cała deska rozdzielcza jest wykonana z miękkiego tworzywa, co dodatkowo wpływa na pozytywny odbiór.

Pozycja za kierownicą jest wysoka. Możemy ją dostosować ustawiając kierownicę w dwóch płaszczyznach oraz konfigurując elektrycznie fotel. Tutaj muszę przy okazji zaznaczyć, że siedziska są bardzo wygodne mimo nieco “kubełkowego” wyglądu, a ich trzymanie w zakrętach przeszło moje najśmielsze oczekiwania.

Siadając w drugim rzędzie również nie mamy powodów do narzekania. Ilość miejsca jest bardzo duża, a na kanapie bez większego problemu zmieści się trójka dorosłych osób. Na pokładzie znajdziemy klimatyzację z niezależnym panelem sterującym, zapalniczkę 12V, a po bokach siedzisk dodatkowe miejsca na napoje. Uciążliwy może być wysoki tunel środkowy.

Testowy egzemplarz to topowa wersji Highline doposażona o bardzo dużą ilość wyposażenia dodatkowego. Wsiadając do środka możemy poczuć się niczym w samochodzie klasy premium, gdyż lista udogodnień jest bardzo długa. Wspomniane wcześniej fotele są obite skórą wysokiej jakości, na pokładzie znajdziemy 3-strefową klimatyzację, kamerę 360’, system automatycznego parkowania, czy cztery tryby jazdy w zależności od nawierzchni na jakiej się znajdujemy.

W centralnej części deski rozdzielczej znajduje się topowy ekran systemu inforozrywki o rozmiarze aż 8 cali. Za jego pośrednictwem obsługujemy muzykę, nawigację, telefon komórkowy i wszystkie ustawienia samochodu. Mamy również możliwość synchronizacji naszego smartfona i wyświetlania jego obrazu dzięki technologii MirrorLink, Android Auto czy Apple CarPlay.

Znacznie większą uwagę przyciąga jednak wyświetlacz zamiast klasycznych tarcz zegarów za kierownicą. Na pierwszy rzut oka system ten wygląda bardzo chaotycznie, gdyż w podstawowej konfiguracji bardzo dużo się tu dzieje. Wszystko jednak możemy spersonalizować wybierając jeden z pięciu trybów pracy. Dodatkowo mamy wiele zakładek, które zmieniają wewnętrzną część, a wybierając nawigację mamy również możliwość wyboru dwóch rozmiarów mapy.

Ten wpis posiada więcej niż jedną stronę:

Strona 1 z 3 1 2 3

Nasi partnerzy