Dlaczego to Audi wygląda na takie smutne? Posłuchajcie jego historii, a wszystkiego się dowiecie.

Audi znane jest raczej z przemyślanego i przyjemnego dla oka designu swoich pojazdów, jak się jednak okazuje nie zawsze tak było. Audi Rosemeyer, które powstawało w 2000 roku wygląda jakby było bardzo zawiedzione swoim istnieniem. Trudno przyrównać go do jakiegokolwiek aktualnie istniejącego samochodu marki, najbliżej mu chyba do Audi TT na dużej dawce sterydów.

Nazwa Rosemeyer to rodzaju hołd dla kierowcy wyścigowego Bernda Rosemeyera, który w latach 30′ startował w wyścigach za kierownicą pojazdów Auto Union. W przeciągu trwania swojej niespełna 3-letniej kariery, odniósł aż 9 zwycięstw w wyścigach Grand Prix. Niefortunnie zginął w wieku 28 lat, 29 stycznia 1938 roku prowadząc mobil Auto Union Streamline, którym bił rekord prędkości na autostradzie z Frankfurtu do Darmstadt.

Wygląd samochodu nawiązuje w dużym stopniu do pojazdu Auto Union “Silver Arrow”, którym wspomniany kierowca brał udział w wyścigach. Widzimy praktycznie identyczny grill, duże nadkola oraz dach auta przechodzący bardzo łagodnie w wydłużony tył, przypominający chyba najbardziej skorupę żółwia. Niezwykle ciekawym aspektem jest zastąpienie tradycyjnych lusterek, parą kamer dających obraz na żywo do wnętrza, co było wtedy naprawdę daleko idąca do przodu technologią.

Sam kokpit był bardzo surowy. Wszystko wykonane zostało bardzo „twardo” z dużą ilością zdobień wykonanych ze szlifowanego aluminium. Nie widać praktycznie żadnych przycisków, jedynie minimalistyczne zegary, dużym zaskoczeniem było obszycie foteli…. ognioodporną tapicerką.

Auto powstawało w praktycznie tych samych czasach co Volkswagen Nardo W12. Audi ujrzało światło dzienne rok po Bentleyu Hunaudières, z którym miało wspólny wolnossący silnik W16 o pojemności 8 litrów. Generował on moc 700 koni mechanicznych oraz 760 Nm, co według firmy, pozwoliłby rozpędzić samochód do 350 km/h. To całkowicie deklasuje wiele dzisiejszych samochodów o podobnej mocy. Dołączona została do niego 6-biegowa skrzynia manualna, przekazująca moc, jak to w Audi, na obie osie.

Jeżeli znacie się nieco na jednostkach napędowych, łatwo się domyślicie, że Bugatti zapożyczyło ten silnik, dodało do niego cztery turbosprężarki i umieściło w koncepcyjnym Veyronie z 2001 roku. Następnie trafił on już do produkcyjnego auta, a jego bardzo podkręcona i przebudowana wersja „żyje” do dzisiaj w Bugatti Chiron.

Dlaczego Audi Rosemeyer nie trafił do masowej produkcji? Cóż, niemiecka marka od początku nie zamierzała wypuścić pojazdu na linie produkcyjne. Z tego też powodu, koncept auta nie był nawet zdolny do samodzielnego poruszania się. Samochód jednak nie umarł całkowicie. Audi TT oraz w mniejszym stopniu R8 mają w sobie cząstkę jego dziedzictwa, czy to w wyglądzie, czy sportowej duszy.

2000 Audi Rosemeyer