Ten koncepcyjny samochód od Volkswagena został wyprodukowany prawdopodobnie wyłącznie na potrzeby misji na Marsa.

Nie wiem dokładnie czym kierowali się inżynierowie tego samochodu, ale z pewnością nie należeli do najnormalniejszych osób, bądź zażywali za duże dawki swoich psychotropowych leków. Już sam wygląd konceptu T pozostawia wiele pytań bez odpowiedzi, a co gdybyśmy przeszli do trudniejszych aspektów – np. jego przeznaczenia. Oczywiście możemy być pewni, że znaleźliby się ludzie chętni zakupić ten niesamowity pojazd wyglądający jak Hot Wheels dla dorosłych, jednak ten niestety nigdy nie wszedł do masowej produkcji…. a szkoda.

Volkswagen Concept T trudno zakwalifikować do jakiegokolwiek segmentu. Konstrukcyjnie najbliżej mu do 2-drzwiowego crossovera, a przez niemiecką firmę określany był mianem „off-road coupe”. Do jego głównych cech należała para drzwi otwierających się do góry, niczym w tysiąc-konnych hipersamochodach, składany twardy dach, tylko dwa miejsca siedzące oraz niecodziennie wysoko umiejscowiony bagażnik na zapasowe koło.

Do tego należy dodać lusterka odstające niczym mini-skrzydła, zamocowane bezpośrednio do przednich słupków na wysokości głowy kierowcy, praktyczny brak jakichkolwiek nadkoli, światła zaprojektowane przez 3-latka i koła wyciągnięte z bojowego wozu piechoty, a na dokładkę naprawdę porządne zawieszenie oraz napęd na wszystkie koła 4Motion. Gdyby wariacji było mało, dodajmy, że rury wydechowe wychodziły bezpośrednio z tylnych reflektorów. Wszystko to w wizualnej oprawie inspirowanej resorakami z naszego dzieciństwa, przyozdobione dumnym logo VW.

Tak wspaniała maszyna zasługuje naturalnie na równie spektakularny silnik. Pod maską znalazło się miejsce na V6 będące w stanie wygenerować aż 241 koni mechanicznych, przekazywanych na obie osie przez automatyczną skrzynię biegów Tiptronic. Wystarczyło to, aby rozpędzić samochód do setki w 6,9 sekundy, prędkość maksymalna po elektronicznym ograniczeniu wynosiła 230 km/h.

Cóż, niestety patrząc na to cudo, można się spodziewać, że nigdy nie trafiło do masowej produkcji. Jeżeli jednak marka zdecydowałaby się na taki ruch, mogliby otworzyć zupełnie nowy rozdział w historii motoryzacji. Sam projekt po kilku przeróbkach i dostosowaniach, mógłby nawet dzisiaj być popularną pozycją, dla osób ze sporym poczuciem humoru i niecodziennym spojrzeniem na aspekt transportu.

2004 VW Concept T

{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}
{{thumb90}}