TEST: Volkswagen Beetle 1.4 TSI 160 KM – nowoczesny klasyk

Beetle należy do typu samochodów, który można nazwać „następca klasyka”. Podobnie jak Mini Hatch i Fiat 500 ma trudne zadanie podtrzymywania legendy w nowej, modernistycznej wersji. Wydaje mi się, że propozycja od Volkswagena robi to najlepiej.

Za każdym razem, gdy patrzę na nowe generacje MINI zastanawiam się jak bardzo jeszcze urosną i jak bardzo absurdalne będzie mówienie o nich „mini”. Podobnie jest z Fiatem 500. Mimo, że nowa generacja nadal jest mała, to auto jest znacznie większe od oryginału. Włosi nawet stworzyli edycję specjalną, na której narysowany jest oryginał w skali 1:1, co pokazuje jak bardzo „pięćsetka” się spasła.

Z Garbusem jest natomiast inaczej. Auto zawsze było kompaktowego rozmiaru, co powoduje, że nowa odsłona wygląda po prostu normalnie. Jego wymiary są bardzo zbliżone, a kształt się niemalże nie zmienił, dlatego efekt końcowy jest pozytywny.

Aktualnie na rynku jest w pewnym sensie druga generacja następcy Garbusa. Beetle pojawił się 2011 roku i zastąpił on produkowanego przez 13 lat New Beetle. Samochód został przestylizowany, lecz nadal zachowano specyficzny charakter pojazdu.

Nadwozie zyskało bardziej uwydatnione linie i sporo przetłoczeń, lecz nadal posiada sporo krągłości. Z przodu mamy bardzo długą maskę. Obok niej znajdują się dwa okrągłe oczka, które teraz mają chromowaną obwódkę i są wyposażone w LED-owe światła dzienne.

Większe zmiany nastąpiły z tyłu, gdzie przeprojektowano lampy i teraz nie są okrągłe, lecz nachodzą na klapę bagażnika. Moim zdaniem jest to zabieg bardzo udany i podkreśla modernistyczność auta.

Bardzo dobrym zabiegiem było również obniżenie linii dachu i pomniejszenie wielkości bocznych okien. Spowodowało to optycznie pomniejszenie auta i wywołuje złudzenie jakby samochód był niżej zawieszony nad ziemią.

Pierwszy raz zasiąść w Beetlu miałem okazję kilka temu podczas targów Motor Show w Poznaniu. Pamiętam, że spodziewałem się nudy i poprawności jak w Golfie, lecz tutaj Volkswagen w ciekawy sposób pokazał wizję starego wnętrza w nowej formie, wykorzystując przy tym podzespoły z innych modeli, by obniżyć koszty produkcji.

Kiedyś wnętrze było w tym samym kolorze co na zewnątrz. Na drzwiach była jedynie mała osłona, a deska rozdzielcza była częścią karoserii. Dziś Volkswagen posiada wersję Design, w której lakieruje elementy wnętrza, by uatrakcyjnić wygląd. Plastikowe wstawki, pomalowane na ten sam kolor co karoseria, znajdują się na całym kokpicie, kierownicy, a także górnej części drzwi. Przy wyborze jaskrawego koloru, wnętrze potrafi się znacznie ożywić.

We wnętrzu najbardziej podoba mi się, że mimo swojej niepraktyczności, znajduje się tu schowek w desce rozdzielczej z pionowym otwieraniem niczym w oryginalnym Garbusie. Jest on bardzo mały i niemalże nic tam się nie mieści, lecz jest to przesympatyczne nawiązanie do legendy.

Zasiadając za kierownicą, czujemy, że Beetle to stuprocentowy Volkswagen. Mamy sporo miejsca na nogi i głowę, wszystkie przełączniki są na wyciągnięcie ręki, a obsługa wszystkiego jest prosta i intuicyjna. Samochód posiada również spore wyposażenie standardowe, zawierające m.in. automatyczną klimatyzację.

Przednie fotele są bardzo wygodne i mają poprawne trzymanie boczne. Pozycja za kierownicą jest niska, co powoduje, że czujemy się niczym w samochodzie sportowym. Znalezienie odpowiedniej pozycji nie jest trudne, dzięki regulacji kierownicy w dwóch płaszczyznach oraz szerokiej regulacji fotela.

Samochody takie jak Beetle to przeważnie pojazdy dla jednej osoby i ewentualnie jednego pasażera na fotelu obok. Za plecami kierowcy znajduje się drugi rząd siedzeń, lecz nie są to pełnowymiarowe miejsca. Ilość miejsca nad głowę jest przeciętna, tak jak i na nogi.

Jeśli chodzi o bagażnik, to nowy Garbus oferuje poprawne 310 litów pojemności. W przypadku rozłożenia tylnego oparcia, pojemność wzrasta do 905 litrów. Dodatkowo z tyłu znajdziemy lampkę, gniazdko 12V, haczyki, a pod podłogą znajduje się dojazdowe koło zapasowe.

Nie mogę nie wspomnieć o zestawie audio renomowanej firmy Fender, w który testowy egzemplarz został dodatkowo doposażony. Składa się on z wzmacniacza, 8 głośników oraz subwoofera o mocy łącznej 480W. Audio mimo, że kosztuje w pakiecie zaledwie 2 760 zł, gwarantuje fenomenalną jakość odtwarzanego dźwięku, która spokojnie zawstydzi znacznie droższe systemy w innych autach.

Najlepszą rzeczą w Garbusie jest jego silnik. Oczywiście dostępne jest wiele różnych jednostek napędowych, lecz wersja, którą dostałem do testu miała bardzo mocny i dynamiczny silnik 1.4 TSI. Mimo małej pojemności, Volkswagen zdołał z niego wykrzesać aż 160 koni mechanicznych, które w tym aucie są wystarczającą, a nawet zbyt dużą ilością.

W połączeniu z dość sztywno zestrojonym zawieszeniem i wspomnianej niskiej pozycji za kierownicą, konie te dają olbrzymią frajdę z jazdy. Samochód prowadzi się bardzo pewnie i dobrze trzyma się drogi. Wrażenia z poruszania się nim są niczym ze sportowego samochodu.

Oczywiście podczas jazdy wyłącznie dynamicznej, samochód odpowiednio dynamicznie zużywa paliwo. Podczas takiej jazdy bez problemu osiągnąć można dwucyfrowy wynik spalania. Podczas testu w cyklu mieszanym na odcinku 3800 kilometrów auto spaliło 7,8 litra na 100 kilometrów oraz około 1 litr mniej w trasie. W mieście należy się liczyć ze spalaniem na poziomie 9 litrów.

Pomiary spalania
 Cykl Śr. zużycie paliwa Mierzony dystans Śr. prędkość Lokalizacja
Miasto: 9,3 l / 100 km 40 km śr. 28 km/h
Mieszany: 7,8 l / 100 km 3800 km śr. 47 km/h
Trasa: 6,8 l / 100 km 60 km śr. 72 km/h
Autostrada:

Samochód bardzo mi się podoba, gdyż ma w sobie to coś. Mimo, że testowy egzemplarz miał jedynie silnik 1.4 TSI, dawał mi olbrzymią frajdę z jazdy i niechętnie z niego wysiadałem. Nie mogę się doczekać, gdy będę miał okazję sprawdzić wersję z silnikiem 2.0 TSI o mocy 220 KM.

Dla mnie problemem w Beetlu jest bardzo damski wygląd, lecz jest to samochód adresowany właśnie do płci pięknej. Oferta wydaje się być bardzo ciekawa, gdyż auto bardzo dobrze wygląda, jest znacznie większe i przestronniejsze od Fiata 500 oraz tańsze od MINI.

Tekst: Michał Śniadek

Plusy

  • bogate wyposażenie standardowe
  • duża ilość miejsca w środku
  • drzwi bez ramek
  • elementy nawiązujące do klasycznej wersji
  • mocne i dynamiczne silniki

Minusy

  • mała paleta kolorów nadwozia
  • mała ilość miejsca z tyłu

2015 Volkswagen Beetle 1.4 TSI 160 KM – zdjęcia z naszego testu

Zdjęcia: Michał Śniadek

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Dodaj komentarz