TEST: Seat Tarraco 2.0 EcoTSI 190 KM Xcellence – przyjazny dla rodziny, ale nie dla jej portfela

Życie bywa przewrotne, a biologia jest bezlitosna. Każdy z nas może swego dnia dowiedzieć się, że zostanie głową bardzo dużej rodziny. Czy Seat Tarraco będzie wtedy odpowiednim wyborem?

Z góry przyznam się, że nie jestem głową dużej rodziny, czy nawet małej. Jestem również w wieku, w którym zwykle nie ma się dziecka, a nawet jeżeli, to nie mam na ten czas nikogo, kto taką pociechę chciałby ze mną zrobić. Potrzeby, problemy i rzeczywistość wielodzietnych rodzin jest mi obca, nie mniej jednak o samym życiu i motoryzacji coś tam wiem, a reszty po prostu mogę się domyślić. Dlatego jeżeli trzymasz właśnie na rękach dwójkę bąbelków, a w pokoju obok śpią trzy kolejne, to zachęcam abyś przeczytał ten tekst, ponieważ myślę, że się dogadamy.

Propozycję przetestowania Seata Tarraco przyjąłem chętnie, mając na uwadzę, że to najnowszy model z portfolio hiszpańskiej marki, a więc najnowocześniejszy i w dodatku jeden z najdroższych. Samochód zaprezentowany został podczas targów motoryzacyjnych Paris Motor Show w zeszłym roku i po kilku miesiącach trafił na linie montażowe.

Auto jest SUV-em (ciężko tego nie zauważyć) notowanym w segmencie D. Jest bliźniaczą konstrukcją Volkswagena Tiguana Allspace oraz Skody Kodiaq, po których odziedziczył płytę podłogową, zbliżony kształt nadwozia oraz wiele komponentów. Jak przystało na organizację koncernu VW AG – bratni Volkswagen i Seat powstają w tym samym zakładzie w Wolfsburgu. Nazwa “Tarraco” nawiązuje do miejscowości Tarragona leżącej w Katalonii i wyłoniona została za pomocą internetowego plebiscytu.

Z zewnątrz auto prezentuje niemieckie podejście do projektowania samochodów, które upiększone zostało za pomocą hiszpańskiego polotu. Nie mniej jednak Tarraco nie posiada w sobie młodzieńczego charakteru, którym emanują mniejsze modele Seata. Jak przystało na rodzinne auto jest bardziej stonowany, nie jest jednak tak nudny jak Alhambra.

Przednie światła posiadają wbudowany pasek LED, którego kształt przypomina trójkąt z dodatkową nóżką. Grill jest proporcjonalnie mały, czym samochód wyróżnia się spośród innych świeżych na rynku pojazdów, które otrzymują coraz większe atrapy (BMW i Audi patrzymy na was). Niżej znajduje się dodatkowe światło oraz drugi wlot powietrza przedzielony radarem. Niestety, ale otoczone są one tandetnymi plastikami. Wzrok od nich odciąga nieco srebrna listwa, jednak dostępna jest ona jedynie w wersji wyposażenia Xcellence.

Tył auta ujawnia prawdziwą katastrofę projektową, bądź niezwykle krzywdzące cięcia budżetu. Owszem, kształt świateł i paska LED-ów dobrze wpasowuje się w design tych z przodu, jednak reflektory połączone zostały ze sobą pośrodku klapy bagażnika. Co w tym złego? Otóż poprzeczna linia nie świeci, zarówno w dzień jak i w nocy…. tak po prostu nigdy. Psuje to po całości zamysłu połączonych w jedność świateł. Nie wiem czy w centrali Seata ktoś przestraszył się tak “odważnej” koncepcji, czy źli panowie z logo Volkswagena na koszulach przyszli do biura i powiedzieli, że nie dadzą na to budżetu.

Z nadwoziem Seata Tarraco jest jeszcze jeden problem, z którym zetkniecie się o ile nie macie przynajmniej 1,8 metra wzrostu. Auto jest wysokie i posiada zabudowane progi. Nie ma żadnej stopki na którą moglibyśmy wejść aby wsadzić coś do bagażnika montowanego do relingów. Przy 171 cm wzrostu nie wiem nawet jak w ogóle dałbym radę umieścić dodatkowy bagażnik na dachu… Na szczęście bagażnik jest duży i niskie osoby spokojnie mogą tam wozić ze sobą małą drabinę.

Wnętrze Seata Tarraco cierpi na ten sam syndrom co pozostałe modele grupy. Nazywa się on chroniczną niską jakością narzuconą przez wielkiego brata Volkswagena. Chociaż spodziewałem się, że przynajmniej ten “luksusowy” model Seata posiadać będzie wnętrze wykonane z dobrej jakości materiałów, to niestety koncern VW AG miał o tym zupełnie inne zdanie. Co prawda tandetne plastiki i tworzywa sztuczne maskowane są w tym przypadku tkaninowymi przeszyciami czy nawet drewno-podobną listwą na desce rozdzielczej, to taniość materiałów dalej bije po oczach.

Centralne miejsce na desce rozdzielczej zajmuje 8-calowy ekran, który dostępny jest w standardzie w każdej wersji wyposażenia. Nie mamy możliwości jego modyfikacji w jakikolwiek sposób, dokupywać możemy jedynie dodatkowe możliwości jakie oferuje system info-rozrywki.

Również i za kierownicą umieszczony został standardowo cyfrowy wyświetlacz, który w codziennym użytkowaniu sprawdza się o wiele lepiej od analogicznych zegarów. Jest to przede wszystkim zasługa oprogramowania Volkswagena, które pozwala na swobodną modyfikację informacji jakie wyświetla nam ekran. Zależnie od naszych potrzeb widzieć możemy dostępny zasięg, chwilowe, bądź długoterminowe spalanie, odtwarzany utwór, długość trwania trasy i wiele więcej.

Jedynym aspektem, do którego przyczepić można się przy cyfrowych wyświetlaczach jest ich niska rozdzielczość. Co prawda nie wyglądają jak filmy w latach 70., ale wyczulone oko od razu wyłapie, że kolory i linie się rozmazują. Pozostała część wnętrza jest analogowa, panel obsługi klimatyzacji to tradycyjne pokrętła i guziki, tak samo jak przyciski umieszczone wokół dźwigni skrzyni biegów i na kierownicy. Nie ma się do czego przyczepić i nie ma o czym specjalnie opowiadać.

Bardzo dużym atutem Tarraco jest ilość miejsca w środku, nie powinno to jednak nikogo dziwić, przy tych gabarytach – auto ma 4735 mm długości,1658 mm wysokości, a rostaw osi wynosi 2790 mm. Ba, dziwnie byłoby, gdyby było go mało. Za dopłatą 3417 złotych nasz pojazd wyposażony może zostać w trzeci rząd siedzeń, dzięki czemu staje się 7-osobowym krążownikiem.

Osoby podróżujące w pierwszym jak i drugim rzędzie nie będą narzekać na niewygodę, ponieważ Seat oferuje im naprawdę sporo przestrzeni, a do tego niezwykle wygodne fotele, które nie męczą naszych pośladków i kręgosłupa nawet przy długich podróżach. Na kanapie spokojnie zmieszczą się nawet osoby mające powyżej 180 cm wzrostu.

Sytuacja wygląda sporo gorzej na ostatnim rzędzie siedzeń – dwa siedzenia umieszczone w bagażniku przeznaczone są wyłącznie dla dzieci, ponieważ żaden dorosły czy nawet nastolatek nie da rady usiąść tam tak, aby nie dotykać głową sufitu. Ironicznie te dwa miejsca dedykowanie wyłącznie dla dzieci, nie mają uchwytów ISOFIX, przez co bezpiecznie podróżować mogą tam tylko pociechy na tyle duże, że nie potrzebują fotelika, ale nie mogą być przy tym za wysokie, żeby nie uderzać głową po suficie. Aż ciężko stwierdzić, dla kogo Seat zaprojektował te siedzenia.

Duża ilość miejsca w kokpicie zapowiada naturalnie dużą przestrzeń bagażową. I na tym aspekcie z pewnością się nie zawiedziemy. Przy złożonym ostatnim rzędzie foteli, bagażnik oferuje nam 760 litrów przestrzeni. Jest to wystarczająca ilość miejsca aby zapakować całą szczęśliwa rodzinę na wakacje i znajdzie się jeszcze miejsce na wózek dla najmłodszego dziecka. Przy wersji 7-osobowej znaczna część przestrzeni ładownej znika, jednak dalej pozostaje szczelina, gdzie damy radę wrzucić niewielkie bagaże.

Dla rodziców oprócz dużego bagażnika zbawienna okazać się może również spora ilość schowków w kokpicie. Wymieniając szybko, w Seacie Tarraco znaleźć możemy schowek pasażera, schowek kierowcy, dedykowane miejsce na telefon z funkcją bezprzewodowego ładowania, miejsce na dwa kubki, schowek w podłokietniku oraz spore wnęki w bokach drzwi. Ufam, że doświadczeni rodzice zobaczą tutaj idealne miejsca na trzymanie butelek, smoczków, grzechotek i wielu innych przedmiotów.

Gama jednostek napędowych Seata Tarraco jest wypełniona dwoma silnikami benzynowymi oraz jednym silnikiem wysokoprężnym 2.0 TDI w dwóch wariantach mocy. W obu przypadkach są to moce 150 KM oraz 190 KM. Nasz testowy egzemplarz został wyposażony w topowy silnik benzynowy, w którym napęd zawsze przekazywany jest na wszystkie koła za pośrednictwem 7-biegowej skrzyni automatycznej DSG.

Jak się jeździ Seatem Tarraco? Mogę odpowiedzieć na to pytanie jednym słowem – paliwożernie. 2-litrowa jednostka EcoTSI z czterema cylindrami bardzo lubi paliwo i niezależnie od sytuacji nie potrafi sobie odmówić konsumpcji jego dużych ilości.

Najłagodniejsze spalanie udało mi się osiągnąć na autostradzie i wynosiło ono 8,6 litrów na 100 kilometrów. W trasie wartość ta wzrosła już do 9,4 l, ale prawdziwy hardcore zaczyna się w mieście. W Łodzi w godzinach kiedy drogi są słabo zatłoczone Tarraco “wypijał” po 11 litrów paliwa, jednak kiedy trafiłem na Warszawskie ulice w godzinach szczytu, komputer pokładowy niemiłosiernie pokazywał już grubo ponad 15 l/100 km.

Oczywiście tak wysokie spalanie nie jest winą samego silnika, ale również gabarytów i masy samochodu. Nie mniej jednak pojazdowi nie można odmówić dynamiczności. Auto ochoczo i żwawo przyspiesza kiedy tylko zapragniemy i dodatkowo robi to w cywilizowany i równomierny sposób. Prowadząc ten ważący blisko 1,8 tony pojazd nie musimy bać się, że nie będziemy nadążać z ruszaniem na światłach czy rozpędzaniem się na drogach ekspresowych. Niestety ale mocniejsze wciśnięcie gazu zawsze uruchamia głośne i niezbyt przyjemne dla ucha dźwięki silnika. 

Oprócz dużej dynamiki jazdy Tarraco oferuje również wysoki komfort podróży. Zawieszenie pojazdu świetnie wyłapuje wszystkie dziury i nierówności na drogach, a o komfort naszych pleców dbają wspomniane już wygodne fotele. Przy 20-calowych felgach i wysokim zawieszeniu z łatwością najechać możemy na najwyższy krawężnik w mieście i nie musimy przy tym martwić się, że coś uszkodzimy, czasem może okazać się to naprawdę przydatne. 

Komfort poruszania się Seatem Tarraco podbija dodatkowo wysoko umieszczone miejsce kierowcy, co ułatwia manewrowanie ogromną bryłą. Na parkingu i przy wyjeżdżaniu z ciasnych miejsc pomocny okaże się widok 360 stopni oraz szereg czujników zbliżania umieszczony na obu zderzakach.

Pomiary spalania
Cykl Śr. zużycie paliwa Mierzony dystans Śr. prędkość Lokalizacja
Miasto: 10,9 l / 100 km 40 km śr. 36 km/h Łódź
Miasto: 15,6 l / 100 km 20 km śr. 20 km/h Warszawa
Mieszany: 9,8 l / 100 km 70 km śr. 30 km/h woj. Łódzkie
Trasa: 9,4 l / 100 km 50 km śr. 43 km/h woj. Łódzkie
Autostrada: 8,6 l / 100 km 100 km śr. 117 km/h Autostrada A2

Czy po ostatecznym rachunku sumienia poleciłbym Seata Tarraco? Jeżeli nie masz dużej rodziny, a po prostu lubujesz się w samochodach z nadwoziem SUV-a, to tego auta nie powinieneś nawet brać pod uwagę. Na rynku jest o wiele ciekawszych samochodów z wysokim nadwoziem, które są lepsze i przy okazji tańsze. Jeżeli jednak jesteś rodzicem pokaźnej gromadki dzieci to Seat Tarraco może być dobrym wyborem, ale tylko wtedy, jeżeli jesteś ogromnym fanem hiszpańskiej marki i masz gruby portfel. W przeciwnym razie również powinieneś zrezygnować z tej maszyny z uwagi na to, że jej cena auta w stosunku do tego co oferuje jest zabójcza i bezlitosna.

W tym momencie dostępne są do kupienia już pojazdy rocznikowo rozpisane na 2020 rok. Bazowa cena auta z 2-litrowym silnikiem TSI w wyposażeniu Xcellence wynosi 156,800 złotych. Najtańszy Seat Tarraco w wersji Style z 1,5-litrową jednostką benzynową kosztuje 113,500 złotych.

Różnica ceny pomiędzy 1,5-litrowym silnikiem i 6-biegową skrzynią manualną, a 2,0-litrową jednostką sprzężoną z automatycznym DSG wynosi aż 25 tysięcy złotych. Co jeszcze warto zaznaczyć – przy biedniejszej wersji wyposażenia Style, 2,0-litrowa jednostka TSI oraz automatyczna skrzynia biegów są niedostępne.

Tekst: Mateusz Zalewski

2019 Seat Tarraco 2.0 TSI Xcellence – zdjęcia z naszego testu

Zdjęcia: Michał Śniadek

previous arrow
next arrow
previous arrownext arrow
Slider

Subskrybuj nasz nowy kanał YouTube i oglądaj videotesty:

Dodaj komentarz